Reklama jeansów kolekcji wiosennej marki Calvin Klein, z udziałem modelki będącej aktualnie numerem 1 na świecie, Lary Stone. Trzydzieści sekund żywych kolorów, zupełnie takich jak same produkty, błękitne niebo, morze, skały i sporo mocno roznegliżowanych ciał. Pozy są typowe dla tej marki, modele przewracają się po sobie, obejmuję się nawzajem. Ujęcia przepełnione seksem przeplatane są przebitkami w takich kolorach, jak reklamowane spodnie. Wszystko jest świeże i żywe, choć sam spot nie posiada specjalnie akcji. Mi osobiście kojarzy się to z połączeniem znanego obrazu Mondariana z digitalowym miksem. Moim zdaniem bardzo fajna, ciekawa stylistyka, a sposób wykorzystania seksu taki, do jakiego Calvin Klein odbiorców przyzwyczaił. Podsumowując - spójnie i ładnie.
25 Magazine cz.2
Drugi film promujący magazyn wydawany przez polską supermodelkę Anję Rubik.
Poza tymi dwoma spotami są jeszcze inne krótkie filmy, nie mają one jednak tak wyraźnego podtekstu seksualnego. Cała kampania to reklama pierwszego numeru magazynu 25 pod przewodnictwem Anji, nad którym prace trwały prawie dwa lata. Magazyn ten to połączenie ekskluzywnego pisma modowego z artystycznym. Ma być w nim również sporo erotyki na wysokim poziomie - tak przynajmniej w jednym z wywiadów twierdzi modelka. Filmiki są do tego doskonale dopasowane - proste, ale odważne, podszyte seksem, eleganckie. Gorący pocałunek w wykonaniu Abbey Lee Kershaw, będącej aktualnie bardzo wysoko w rankingu modelek, to coś bardzo przyciągającego. Liźnięcie ekranu jest tak pokazane, że nie razi, można je uznać nawet za glamour. Osobiście nie podoba mi się dźwięk w filmach, te westchnienia są banalne, wymuszone i spot traci na nich trochę klimatu. Całość jest ciekawa, zachęca do nabycia produktu, magazyn 25 zapowiada się zatem intrygująco.
25 Magazine cz.1
Pierwszy z filmów promujących magazyn wydawany przez polską supermodelkę Anję Rubik.
Najnowsza produkcja dla Fiata w Argentynie autorstwa agencji Leo Burnett. Insight jest taki - Fiat jest idealnym miejscem doświadczania niezwykłych, wyjątkowych momentów w życiu człowieka. Ta scenka pokazuje akurat przeżycie mężczyzny, który rozmawia ze swoją ukochaną. Kobieta tłumaczy mu, że zamierza sobie zrobić piersi. Strapiony na pozór facet odpływa myślami w nieco surrealistyczną wizję, w której wykonuje skok w ciemność i ląduje między piersi partnerki. Hasło pod koniec tego jedno minutowego spotu wyjaśnia co oglądaliśmy i jak ma się to do produktu.
Hasło: New Palio. The car for the best time of your life. Czyli: Nowy Palio. Samochód na najlepsze momenty Twojego życia.
Spot jest dobrze zrealizowany, scenka wpadania w biust jest całkiem zabawna. Całość ma trochę pokrętną logikę, nie jestem przekonany, czy odbiorcy zrozumieją przekaz. Z drugiej strony to oryginalna reklama, wyróżniająca się spośród reklam w tej branży, a i seks jest tu wykorzystany w warstwie idei, nie tylko wizualnej. Do tego fajna muzyczka.. :) Trzeba jeszcze pamiętać o jednym fakcie - to reklama z Ameryki Południowej, w której troszkę inaczej podchodzi się do pewnych tematów. Operacje plastyczne są tam kwestia częściej, że tak powiem, obecną w życiu przeciętnego człowieka niż w naszym kraju, co wpływa na odbiór takiej kampanii. Niezłej kampanii…
Coś ostatnio często rowery pojawiają się na blogu i to z bardzo mocnymi produkcjami. Mniej więcej miesiąc temu była porno-reklama wypożyczali rowerów, a dziś spot promujący środek do smarowania łańcucha. Ta twórczość jest jednak bez porównania delikatniejsza, choć do gustownych raczej się nie zalicza. Jedno minutowy spot to instrukcja wykorzystania Gnarlube. Mamy 5 kroków w których opisano, co należy dokładnie zrobić, aby nasmarować łańcuch. Nie jest to jakaś wielka filozofia, ale nie o to przecież chodzi. Skąpo ubrane dziewczyny prezentują swoje wdzięki, no i to jak wykonać poszczególne kroki. Przy czym ostatni krok zatytułowano “Party, party, party”, to taki mały żarcik od autorów. W reklamie nie pojawiają się nagie piersi, pod względem ilości treści erotycznych nie ma przesady. Szybkie ujęcia i muzyka nadają całości klimatu. Nie jest to zachwycająca produkcja, nie jest też oryginalna, ale raczej spodoba się miłośnikom miejskich i górskich rowerów, do których to najprawdopodobniej ją skierowano. Potencjału viralowego spot chyba jednak nie posiada, bo takich realizacji było już wiele i nikt pewnie sobie tego nie prześle.
Są takie produkty, które są na tyle mocno związane z seksem, że ich reklama nie może się bez niego obyć. Czym innym jest jednak to, w jaki sposób seks i sam produkt są w takiej reklamie przedstawione - można to zrobić w lekkiej lub bardzo erotycznej formie, ze smakiem lub też mało gustownie, mówić bezpośrednio lub wykorzystać aluzję, metaforę. Ten długi spot niestety chyba zalicza się do tych mało wysublimowanych. Faktem jest, że produkt tu promowany należy do nietypowych. Vulva to perfumy o zapachu… waginalnym. Jak twierdzi producent, “nieodpieralny zapach uwodzącej waginy spotęguje Twoje doznania erotyczne I doda skrzydeł fantazjom odgrywanym w Twojej głowie.” (cytat z polskiej strony produktu). Nie jest więc łatwy temat dla kampanii. W spocie nikt się jednak specjalnie nie wysilił, aby nie mówić o tym wprost, oglądamy więc raczej prostą pod względem komunikatu produkcję. Scenka przedstawia mężczyzną i kobietę. Facet, prawdopodobnie trener fitness, ze spojrzeniem rasowego zboczeńca, przygląda się najpierw atrakcyjnej dziewczynie w skąpym stroju, ćwiczącej na rowerku stacjonarnym. Klasyka gatunku - zbliżenia na nagie ciało, kropelki potu na skórze. Dużo ujęć okolic intymnych, reklama jest więc całkiem odważna. Całość dłuży się niepotrzebnie, choć oczywiście kobiece wdzięki zaprezentowane w ten sposób nie jednego widza zatrzymają przy ekranie. Dalej jest znacznie ciekawiej. Nasz bohater chowa do torby siodełko rowerka uprzednio w dosyć obleśny sposób je obwąchując. Później jeszcze na chwilę, już w innych okolicznościach, dotyka go i wącha swoją rękę. Mniej dosłownie chyba się tego pokazać nie dało. Reklama jest ostra, ale nie sądzę, aby wzbudziła pozytywne emocje wśród odbiorców. Targetem tego produktu są mężczyźni i kobiety, a taki spot, zwłaszcza pań, raczej nie nastroi zmysłowo i nie zachęci do nabycia tego preparatu. Myślę, że jest to dobry przykład tego, że z pokazywaniem odważnych scen trzeba uważać, ponieważ granica między dobrym smakiem a czymś kiepskim jest bardzo cienka.
Publicity stunt będący jednocześnie kampania społeczną, zrealizowany w Amsterdamie, w Red Light District. Dziewczyny stojące w witrynach jednej z kamienic nagle zaczynają tańczyć w rytm mocnej, elektronicznej muzyki. Cały układ choreograficzny jest dobrze przygotowany, pełen energii - to przyciąga kolejnych widzów, tworzy się mały show. Mężczyźni wpatrują się zachwyceni, kiedy niespodziewanie wszystko się kończy. Przedstawienie wywołuje entuzjazm wśród gapiów, są oklaski, właśnie wtedy pojawia się rozwiązanie i najważniejsza część całej akcji. Komunikat głosi, że każdego roku tysiącom kobiet obiecuje się karierę taneczną w Zachodniej Europie. Niestety, kończą tutaj. Niezwykłe w tej akcji jest przejście w emocjach, od radości po uświadomienie smutnej, brutalnej prawdy. Początkowe zainteresowanie zostaje rozwinięte, obserwator jest sprytnie zmanipulowany, aby na koniec dosłownie uderzyć go po twarzy właściwym komunikatem. Mężczyznom, z których kieszeni są utrzymywane takie miejsca, ta akcja powinna dać do myślenia. Coś, co wydaje się niewinne i ładne kryje w sobie mroczną tajemnicę. Bardzo dobrze przygotowana akcja, będąca jednocześnie doskonałym filmem viralowym.
W ciągu ostatnich kilku lat w USA wzrosła ilość zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową wśród osób w podeszłym wieku. Okazuje się bowiem, że o ile w niektórych krajach dziadkowie i babcie spędzają wolny czas na modlitwie, o tyle w Ameryce oddają się uciechom cielesnym. Niestety ich świadomość pewnych zagrożeń jest niska. Stało się to przyczynkiem powstania akcji Safer Sex for Seniors, która edukuje starsze osoby w materii odpowiedniego zabezpieczania się. Przy jej projektowaniu pojawił się zapewne problem - jak mówić o takiej delikatnej kwestii, aby z jednej strony zrobić to ciekawie, oryginalnie i przede wszystkim skutecznie, z drugiej strony nie obrazić starszych osób? Viral najczęściej jest viralem m.in. dlatego, że jest odważny, kontrowersyjny, często przesadzony. Autorzy tej kampanii postanowili zrobić viral, ale bardziej dowcipny niż hardcorowy, choć oczywiście można pomyśleć, że jest tu sporo seksu. Forma przedstawienia scen miłosnych jest jednak dowcipna i ma za zadanie skupić uwagę odbiorcy, aby krok po kroku, prostymi tekstami, przekazać mu esencję przekazu - używaj prezerwatyw. Ciekawe tylko, jak ta reklama ma dotrzeć do grupy celowej? Myślę, że przekaźnikiem mogą być dzieci i wnuki targetu, które nie powinny mieć problemu z pokazaniem starszym osobom takiego filmiku. Reasumując te rozważania, spot jest dobrze skonstruowany i każdy odbiorca 60+ powinien go zrozumieć. O ile uda mu się go obejrzeć.
Golący Patrol Wilkinsona… Taki film pojawił się jakiś czas temu w Internecie jako teaser większej akcji. To parodia, pastisz Słonecznego Patrolu, serialu z Dawidem Hasselhoffem w roli głównej, w którym skąpo ubrane ratowniczki i “dopakowani” ratownicy pełnili swoje obowiązki na plażach Kalifornii. Nad Wisłą podobna ekipa szuka niedogolonych mężczyzn i pozbawia ich owłosienia. Wszystko jest oczywiście bardzo podobne do wersji amerykańskiej, detalem różniącym jest maszynka. W tle filmu można usłyszeć piosenkę, również zbliżoną do oryginalnego utworu promującego serial. W kontynuacji filmu mamy konkurs, w którym można zgłosić osobę potrzebującą ogolenia. Pomysł jest całkiem ciekawy. A jak ma się ten film? Cóż, widać, że to polska produkcja. Ujęcia się dosyć toporne, a parodiowanie Słonecznego Patrolu zbyt dosłowne. Całość chyba jednak się w miarę broni, warto obserwować rozwój tej akcji. Szkoda, że film nie jest promowany i od 11 kwietnia nie zanotował nawet 1 tysiąca wyświetleń.
Via: Paweł Tomas (dzięki!)
Reklama marki odzieżowej produkującej bieliznę, należącej do izraelskiej modelki Bar Rafaeli. Doskonały przykład najprostszego użycia seksu w reklamie. Bar zapewne stwierdziła, że jednym z zasobów, które posiada i może swobodnie nim grać w promocji swojej marki to jej ciało. I skwapliwie je wykorzystuje. Film trwa około jednej minuty, podczas której modelka odziana w skąpą bieliznę udaje, że gra w tenisa. Oczywiście oglądamy zbliżenia, ujęcia w zwolnionym tempie, najazdy na “newralgiczne” miejsca. Dla mężczyzn jest to na pewno video, które przez całą minutę skutecznie pochłonie ich uwagę. Panie być może docenią to, jak bielizna układa się na modelce, pozazdroszczą lub przejdą obojętnie wobec tego filmu. Atrakcyjna prezentacja produktu, nie ma co ukrywać. Nie ma hasła, nie jest potrzebne. Wszystko ok, szkoda tylko, że taki film nie zostanie przez nikogo zapamiętany, bo nie jest ani artystyczny, oryginalny, ani nie posiada historii. Podsumowując - filmik ze zgrabną dziewczyną w seksownym stroju. I nic więcej.
Reklama argentyńskiego napoju H2oh!. Scenka rodzinna w krzywy zwierciadle. Ale z pewną szczyptą prawdy. Scenka ta jest wizualizacją hasła kampanii.
Hasło: H2oh! Perfecta para toda la familia. Czyli: H2oh! Idealna dla całej rodziny.
Ok, ten spot może jest niepoprawny politycznie i banalny. Panie zachwycające się jazdą figurową i panowie krzywiący się na samą myśl, że będą musieli to obejrzeć. Klasyka gatunku, do tego seksistowska. Później też standard - mężowi i synowi szczęki opadają na widok zgrabnej tancerki. Reklama bazuje więc na oklepanym pomyśle, nie zmienia to faktu, że taki napój nie jest skierowany do niezwykle wybrednych odbiorców, ale do wszystkich. I jak najwięcej osób powinno się uśmiechnąć. I zrozumieć. Ta reklama na pewno spełnia te wymagania, dlatego nie ma się chyba co specjalnie czepiać. Przynajmniej nie jest wulgarna, a seks nie “tryska” z każdej sekundy spotu. Oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, bo nie ma się również nad czym zachwycać. Zwyczajna, dowcipna reklama, jakich u nas w telewizji zbyt wiele nie zobaczymy.
Axe to marka znana ze swoich oryginalnych, niekiedy szokujących, ale zazwyczaj bardzo udanych reklam. Najnowsza produkcja to dzieło francuskiej agencji, utrzymana w klimacie ostatnich kampanii Axe. Minutowy spot doskonale wpisuje się w komunikację Axe Anarchy, w której pojawia się chaos i motywy katastroficzne. Tym razem sama sceneria spotu nie wskazuje na to, aby miało wydarzyć się coś nietypowego. Młody facet na plaży pełnej atrakcyjnych kobiet postanawia skorzystać z prysznica i umyć się żelem Axe. Widzowie spodziewają się, że za chwilę wszystkie panie w bikini rzucą się na niego. Tymczasem dzieje się coś zupełnie innego - uciekają one z krzykiem, w popłochu. Chłopak zaskoczony rozgląda się dookoła i zauważa, że do Ziemi zbliża się płonący meteoryt. Nie jest to jednak skała z kosmosu, ale kula składająca się z rozpalonych kobiet. Wszystkiemu towarzyszy wzruszająca i tajemnicza muzyka dodająca scenie odpowiedniego nastroju. I tu pojawia się w zasadzie jedyny, ale dosyć istotny problem tej reklamy. Muzyka to bułgarska pieśń ludowa, której tekst nijak ma się do tej sceny, opowiada bowiem historię dwóch pasterzy. Być może większość odbiorców nigdy się tego nie dowie, jednak w Internecie taki “szczegół” nie umknie. Nie wiem, czy twórcy przeoczyli tekst pieśni, czy też doszli do wniosku że niewiele to zmienia, fakt jest jednak taki, że pojawiły się głosu oburzenia. Jak można wykorzystać pieśń ludową w takiej reklamie? Tak czy inaczej spot jest niezły i świetnie wpisuje się w to, co Axe do tej pory prezentuje.
Jak widać po ilości wpisów na blogu seks w reklamie pojawia się często. Odważna erotyka czy nawet pornografia w reklamie jest już jednak pewną rzadkością. Niemniej jednak zdarzają się takie “kwiatki”. Jednym z nich jest reklama wypożyczalni rowerów z Rosji. Prawie minutowy spot to film erotyczny, żeby nie powiedzieć pornograficzny - niektóre jego fragmenty na to miano na pewno zasługują. Jaka idea kryje się za tą produkcją? Oficjalnie ma to być przykład niestandardowego zastosowania wypożyczanych rowerów. Jak głosi hasło, nie ma w tym nic złego.
Hasło (mniej więcej): Nie ważne jak używasz rowery u nas wypożyczone. Ważne, aby zwrócić je całe i na czas.
Prawdziwy powód to chęć wywołania skandalu i zdobycia rozgłosu w sieci. Kiedy w reklamy są przekroczone pewne granice, ma ona znacznie większe szanse na to, że ludzie będą się nią dzielić. Na to na pewno liczą autorzy tego spotu. Trzeba jednak przyznać, że ta reklama nie ma najmniejszych szans na emisję nigdzie poza siecią, a i na takich portalach jak YouTube.com raczej jej nie znajdziemy, co zmniejsza jej “viralowatość”. Ten spot momentami balansuje na granicy dobrego smaku, momentami chyba ją przekracza. Ciekawy przykład tego, jak daleko można się posunąć w wykorzystaniu seksu w reklamie.
Via: Teodor Sobczak (dzięki!)
Kampania społeczna w stylu bajek sprzed lat, w której głównym bohaterem jest kot Smutley. Trwający ponad dwie minuty spot to czarno-biała opowieść o seksie w wykonaniu bardzo frywolnego, jurnego zwierzaka. Smutley przemieszcza się po mieście i spółkuje ze wszystkim, co nie ucieka na drzewo. Jego “ofiarami” pada całe zoo, od żółwicy po słonicę. Obrazom towarzyszy żywiołowa, dobrze dopasowana pod kątem tekstu piosenka rockandrollowa. Dopiero na koniec okazuje się, jaki przekaz płynie z tego nietypowego spotu. Kot ma dziewięć żyć, może więc sobie pozwolić na seks bez zabezpieczeń, my mamy tylko jedno. Jest to zatem akcja społeczna promująca bezpieczny seks. Pomysł ciekawy, nietypowy, odwołujący się do stylistyki bardzo współcześnie popularnej. Reklama jest bardzo dobrze przygotowana, z przyjemnością patrzy się na animacje. Całość może jest trochę zbyt długa, część odbiorców może nie wytrzymać do samego końca i nie dowie się o czym to jest. Seks jest tu głównym tematem, ale dowcipna forma bajki pozwala na pokazanie wszystkiego. Jak na kampanię społeczną nie jest to jednak zbyt odważna produkcja, jest natomiast zabawna i to jest właśnie główny jej atut. Moim zdaniem udana reklama, oby tylko była jeszcze do tego skuteczna.
Via: Adrianna Szymura (dzięki!)
Dzisiaj na blogu coś wyjątkowego. Będzie to reklama, po obejrzeniu której dla wielu osób postrzeganie branży reklamowej może ulec zmianie. Jest to litewski spot promujący litewską wodę mineralną. Uwaga - mówiąc kolokwialnie - ostra jazda bez trzymanki. Nie ma chyba co tej reklamy bardzo szczegółowo opisywać, trzeba ją po prostu zobaczyć. Ten na pozór chaotyczny spot jest doskonale skomponowany, a ilość komunikatów i sposób ich przedstawienia jest ogromny. Z całości płynie jednak jeden główny komunikat - ta woda jest “cool” i jest dla prawdziwych mężczyzn. Seks w spocie pojawia się kilkukrotnie, zazwyczaj jako forma wulgarnych żartów, tak słownych jak i wizualnych. Są nawet kopulujące koparki, czego jeszcze na blogu nie było. Produkt ma użytkownikowi dać więcej seksu, co jest oczywistym i jednym z najbardziej podstawowych argumentów na rzecz zakupienia go. W reklamie znajdziemy także element “bratania się” z odbiorcą poprzez sugerowanie mu co mu się podoba - odnoszę się do fragmentu z biustem. Cały spot jest jednym wielkim żartem, z olbrzymim potencjałem viralowym. Trzeba powiedzieć, że to bardzo oryginalne podejście do tematu reklamy wody, to jednocześnie jedna z najbardziej absurdalnych reklam jakie ujrzały kiedykolwiek światło dzienne. I to jest właśnie jej siła, choć podejrzewam, że budzi ona skrajne emocje - większość odbiorców zapewne będzie się z niej śmiała, znajdą się jednak osoby, dla których to wielka przesada. Nie zmienia to faktu, że obok tej produkcji ciężko jest przejść obojętnie.
