W ciągu ostatnich kilku lat w USA wzrosła ilość zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową wśród osób w podeszłym wieku. Okazuje się bowiem, że o ile w niektórych krajach dziadkowie i babcie spędzają wolny czas na modlitwie, o tyle w Ameryce oddają się uciechom cielesnym. Niestety ich świadomość pewnych zagrożeń jest niska. Stało się to przyczynkiem powstania akcji Safer Sex for Seniors, która edukuje starsze osoby w materii odpowiedniego zabezpieczania się. Przy jej projektowaniu pojawił się zapewne problem - jak mówić o takiej delikatnej kwestii, aby z jednej strony zrobić to ciekawie, oryginalnie i przede wszystkim skutecznie, z drugiej strony nie obrazić starszych osób? Viral najczęściej jest viralem m.in. dlatego, że jest odważny, kontrowersyjny, często przesadzony. Autorzy tej kampanii postanowili zrobić viral, ale bardziej dowcipny niż hardcorowy, choć oczywiście można pomyśleć, że jest tu sporo seksu. Forma przedstawienia scen miłosnych jest jednak dowcipna i ma za zadanie skupić uwagę odbiorcy, aby krok po kroku, prostymi tekstami, przekazać mu esencję przekazu - używaj prezerwatyw. Ciekawe tylko, jak ta reklama ma dotrzeć do grupy celowej? Myślę, że przekaźnikiem mogą być dzieci i wnuki targetu, które nie powinny mieć problemu z pokazaniem starszym osobom takiego filmiku. Reasumując te rozważania, spot jest dobrze skonstruowany i każdy odbiorca 60+ powinien go zrozumieć. O ile uda mu się go obejrzeć.
Kampania społeczna na rzecz walki z obrzezaniem kobiet (klitoridekatomia), które dokonuje się każdego dnia w wielu krajach. Ten wyjątkowo brutalny i powodujący nieodwracalne zmiany tak fizyczne, jak i psychiczne zwyczaj polega na wycinaniu łechtaczki u dziewczynek, a rezultacie w przyszłości problemy w życiu seksualnym. Dwie kreacje wizualizują właśnie efekt obrzezania, a hasło wyjaśnia, jak wiele kobiet jest na to skazanych.
Hasło: Every day over 6000 women all over the world are condemned to feel nothing.
Insight w tej kampanii jest oryginalny - obrzezane kobiety nic nie czują, są jak z kamienia. Przedstawione sceny pokazują parę w łóżku, przy czym mężczyzna wykazuje wyraźną inicjatywę, a kobieta jest w jednej wersji z kamienia, w drugiej z kości słoniowej. Dosadne uświadomienie jaki wpływ ma akt obrzezania na życie seksualne. Kampania nie jest bardzo odważna z pokazywaniem seksualności, na tych reklamach nie ma epatowania nagością, odbiorca zobaczy dokładnie tyle, aby zrozumieć komunikat. I to wystarczy, bo przekaz kampanii jest klarowny. Ciekawy pomysł z poprawną realizacją.
Kampania społeczna w stylu bajek sprzed lat, w której głównym bohaterem jest kot Smutley. Trwający ponad dwie minuty spot to czarno-biała opowieść o seksie w wykonaniu bardzo frywolnego, jurnego zwierzaka. Smutley przemieszcza się po mieście i spółkuje ze wszystkim, co nie ucieka na drzewo. Jego “ofiarami” pada całe zoo, od żółwicy po słonicę. Obrazom towarzyszy żywiołowa, dobrze dopasowana pod kątem tekstu piosenka rockandrollowa. Dopiero na koniec okazuje się, jaki przekaz płynie z tego nietypowego spotu. Kot ma dziewięć żyć, może więc sobie pozwolić na seks bez zabezpieczeń, my mamy tylko jedno. Jest to zatem akcja społeczna promująca bezpieczny seks. Pomysł ciekawy, nietypowy, odwołujący się do stylistyki bardzo współcześnie popularnej. Reklama jest bardzo dobrze przygotowana, z przyjemnością patrzy się na animacje. Całość może jest trochę zbyt długa, część odbiorców może nie wytrzymać do samego końca i nie dowie się o czym to jest. Seks jest tu głównym tematem, ale dowcipna forma bajki pozwala na pokazanie wszystkiego. Jak na kampanię społeczną nie jest to jednak zbyt odważna produkcja, jest natomiast zabawna i to jest właśnie główny jej atut. Moim zdaniem udana reklama, oby tylko była jeszcze do tego skuteczna.
Via: Adrianna Szymura (dzięki!)
Fińska kampania społeczna walcząca z Aids i Hiv. Nawiązanie do facebookowych check-inów to doskonały pomysł na zdobycie bardzo dużego zasięgu niewielkim kosztem. Facebook jest na czasie i każde jego nietypowe wykorzystanie może liczyć na szybki rozgłos. Przy pomocy samego Facebooka oczywiście, jest on bowiem doskonałym kanałem rozprzestrzeniania virali. Tak właśnie stało się w przypadku tej kreacji. Zwyczajne zdjęcie kobiety w samej bieliźnie, z charakterystycznym logotypem Facebook Places na łonie i tekstem, że niejaki Matti i 19 innych tu było. Banalne, a jakie skuteczne! Ta reklama krąży po portalu od około tygodnia i jestem przekonany, że dotarła już do milionów osób. Co sprawiło, że jest tak popularna? Łączy w sobie prostotę, dobry, chwytliwy pomysł, nutkę kontrowersji i całkiem mocny przekaz. Każdy odbiorca zrozumie, o co tutaj chodzi i jakie jest zagrożenie zabójczego wirusa. Odwołanie do nowych mediów to doskonałe podejście, ludzie lubią kiedy kampanie wykorzystują to, co jest teraz “hot”. Seks tutaj to ważny element przekazu, ale sam obrazek nie jest przesadzony, aczkolwiek może zwrócić na siebie uwagę. A koszty takiej kreacji? Na pewno są minimalne, co sprawia, że ROI takiej kampanii może być niezwykle wysokie. Jak dla mnie super nawiązanie do Facebooka - proste i skuteczne.
W 2003 roku z okazji Światowego Dnia Walki z Aids francuska organizacja przeprowadziła specyficzną kampanię w przestrzeni miejskiej. Na wybranych ścianach, drzewach i innych obiektach zostały namalowane policyjne “ślady” po parach kochanków. Widać na nich ludzi uprawiających seks, podobnie jak na ziemi obrysowywane są ślady zwłok. Komunikat takich malunków nie jest może oczywisty, jednak uważny odbiorca, nie podchodzący do tego co zobaczy bezrefleksyjnie, raczej to zrozumie - seks bez zabezpieczenia może prowadzić do śmierci. Osobiście uważam, że ten przekaz jest tutaj bardzo celny - pokazuje, że to właśnie moment miłosnego uniesienia może być bezpośrednią przyczyną zgonu. To jednak nie jest jedyny atut tej kampanii. Jej nietypowa forma, zupełnie nie przypominająca reklamy, dzięki czemu ma znacznie większe od reklamy szanse na przykucie uwagi mieszkańca miasta. To element nie pasujący do obrazu ulicy, parku czy innej przestrzeni, wyróżniający się z miejskiego krajobrazu, a ludzkie oko takie właśnie zjawiska dostrzega. Nie znam szczegółów akcji, ale w jej wypadku aż prosi się o teaser - najpierw umieszczenia takich śladów, aby po jakimś dopiero czasie wyjaśnić co to jest i o czym mówi. Być może tak właśnie było. Tak czy siak trzeba przyznać, że kampania ta była przemyślana i pomysłowa jednocześnie. No i koszty jej przeprowadzenia raczej do najwyższych nie należały.
W marcu 2008 roku agencja Euro RSCG w Warszawie przygotowała bardzo ciekawą kampanię wspierającą organizację pozarządową walczącą z rakiem piersi. Pomysłem było delikatnie przerobienie czegoś, co wygląda jak typowa reklama bielizny. A jak wiadomo reklamy bielizny tak skutecznie “łapią spojrzenia”, że ich ustawianie przy drodze w niektórych krajach zostało zakazane. Na kreacji widać modelkę, leżącą na skórzanej kanapie, w samej bluzce. Nie da się nie zauważyć, że jedna z jej piersi została z reklamy usunięta, jakby oderwana od billboardu. Wygląda to na dzieło wandali, ale nie. Hasło wyjaśnia o co tutaj chodzi.
Hasło: Badaj, zanim dotknie Cię brak piersi.
Sprytne wyboldowanie części słowa “brak” zmienia je na rak. Jest to więc próba uświadomienia odbiorcom, że rak piersi to w zasadzie prosta droga do… braku piersi. Komunikat jest mocny i dosłowny, a przekaz wizualny bezpośredni, dzięki czemu większe są szanse na dotarcie do świadomości osób stykających się z tą kampanią. To jednak nie wszystko - akcja została opracowana we współpracy z kilkoma partnerami z branży, dzięki czemu jej koszt był minimalny. Moim zdaniem prosta i całkiem oryginalna kampania społeczna.
Czy penis może być śmiertelnie niebezpieczną bronią? Coś, co być może nikomu nie przyszło by do głowy, uświadamia kampania społeczna, przygotowana przez francuską organizację Sida Info Service, namawiająca homoseksualistów do odpowiedniego zabezpieczania się i walki z wirusem HIV. Insight wokół którego zbudowano koncepcję jest nietypowy - narządy są dla nas zagrożeniem niosącym groźnego wirusa. Hasło odwołuje się do naszego rozsądku, mogło by być z powodzeniem umieszczone na opakowaniu pistoletu.
Hasło: Ne gâchez pas votre vie par ignorance. Czyli: Nie trać życia z powodu swojej ignorancji.
Tak dosłowne potraktowanie pomysłu jest szokujące - mężczyzna, leżący na kanapie, ma w brzuchu penisa przebijającego go niczym szpada. Nie ma co prawda krwi, ale obraz jest bardzo realistyczny. W reklamie rzadko zobaczyć można narządy, jednak ponieważ w tym projekcie “udają” one coś, czym nie są (broń), jest to usprawiedliwione. Poza tym to kampania społeczna, można więc więcej niż w zwykłej reklamie. Wydaje mi się, że takie niestandardowe podejście do znanego problemu Aids może niektórych odbiorców zmusić do myślenia, dlatego kampania ma szanse się sprawdzić. Sam pomysł… powalający.
Via: kampaniespoleczne.pl
Kobiece piersi jako nośnik reklamowy? Na pewno będzie to nośnik, który zwróci na siebie uwagę. Ta akcja miała miejsce w Kanadzie i wzięły w niej udział kobiety, które pokonały raka piersi. Wyszły na ulicę i przechadzały się po mieście z nagimi biustami, na których pojawiały się hasła informujące o problemie raka piersi. Efektowne i efektywne. Z jednej strony przekaz jest bardzo spójny, skoro mówimy o piersiach dlaczego nie mówić przy ich pomocy? Z drugiej strony spektakularne, odważne i oryginalne, a media lubią takie tematy. Dobrze skonstruowana akcja, praktycznie nie wymagająca budżetu, a korzystająca z naszych kulturowych ograniczeń dotyczących eksponowania cielesności - pójście im na przekór, w słusznej sprawie, jest jak najbardziej uzasadnione. Nagie piersi w pejzażu miejskim nie mogą zostać bez odzewu!
Jeden palec, a ile można nim zrobić! Aides, francuska organizacja działająca na rzecz walki z Aides, postanowiła wykorzystać właśnie palec i uświadomić ludziom, jak łatwo jest zrobić sobie test. I tak powstał ten niezwykły teledysk. Klip jest przepełniony seksem i cielesnością. Poza palcem udział w tym krótkim filmie biorą wszystkie damskie i męskie narządy intymne. Całość jest animowana, narysowana klasyczną, nieco oldschoolową kreską, dlatego nie razi, raczej bawi. Teledysk jest “ostry” i dowcipny jednocześnie. A końcowy komunikat dla odbiorców będzie na pewno zaskoczeniem. Celem takiego rozwiązania było stworzenie filmu viralowego - najpierw sporo erotyki, przyciągnięcie uwagi, aby na koniec coś uświadomić ludziom. Czy to się udało? Wydaje mi się, że film jest dobrze skonstruowany, a komunikat raczej klarowny. Zdecydowana większość oglądających powinna to obejrzeć do końca - żywa muzyczka i sporo seksu to dwa elementy zapewniające “pochwycenie” zainteresowania. Na pewno to jedna z bardziej oryginalnych kampanii społecznych, co jeszcze zwiększa jej szanse na powodzenie.
Kampania na rzecz walki z wykorzystywaniem zwierząt w cyrkach znanej organizacji PETA. Ich taktyka jest niezmienna od lat - celebryci rozbierają się w służbie słusznej sprawy. Tym razem główną bohaterką jest Patricia Manterola, meksykańska modelka i aktorka. Patricia na zdjęciu udaje tygrysa - jest cała wymalowana w futro tego kota i za kratami przechadza się niczym dzikie zwierzę. Ta kreacja jest być może troszkę przesadzona, nawet tandetna, niemniej jednak ma szansę skupić na sobie spojrzenie ludzi. Zwłaszcza mężczyzn. Celebrytka jest naga, choć żadna ze stref intymnych nie jest pokazana. Przekaz natomiast jest tutaj łatwy do odczytania - skoro znana osoba rozbiera się by coś w ten sposób powiedzieć, musi to być coś ważnego. Proste i na 100% skuteczne.
Reklama społeczna z udziałem Rhian Sugden, modelki znanej z reality show i rozkładówek amerykańskich pism dla panów. Wszystko bazuje na zaskoczeniu. Na początek oglądamy główną bohaterkę, która zapowiada, że lubi się dotykać. Kilka zbliżeń na skąpo ubraną Rhian, jej ręce zsuwają się coraz niżej, sięgają do koronkowej bielizny i… szok. Rhian z majtek wyjmuje jądra i zaczyna je macać, aby po chwili przejść do szkolenia jak powinno się to robić. Okazuje się, że jest to kampania na rzecz walki z rakiem jąder. Spot ma za zadanie zaciekawić, aby następnie kompletnie zaskoczyć odbiorcę, co ma go skłonić do wysyłania tego filmu swoim znajomym. Seksu w reklamówce jest sporo - bohaterka jest seksownie ubrana, a same jądra… Cóż, są dosyć realistyczne. Reklama jest dobrze przygotowana i na pewno ma to, co viral mieć powinien. I nie ma znaczenia, że wiele osób uzna to za obrzydliwość. Liczy się efekt, czyli uświadamianie jak największej ilości mężczyzn. A to na pewno się uda.
Viral dla Polskiego Czerwonego Krzyża wspierający walkę z Aids, uświadamiający o zagrożeniach płynących z seksu bez zabezpieczenia i z nieznajomymi. Pomysł na spot jest łudząco podobny do znanego teledysku Prodigy “Smack my bitch up”. I trzeba przyznać, że film jest świetnie zrobiony. Główny bohater (czyli w domyśle my) zaczyna od Facebooka, gdzie dostaje zaproszenie do znajomych, po chwili znajduje się już na imprezie. Nowo poznana dziewczyna uwodzi go i lądują w łóżku. Prawdziwym szokiem dla widza jest komunikat, że Ala ma HIV, ma go więc i nasz bohater (czyli my). First Person Perspective sprawia, że możemy wczuć się w cały spot. Okazuje się, że zostaliśmy wkręceni i coś, co na początku może nam się podobać, jest tak na prawdę pułapką. Hasło jest ostrzeżeniem i nawiązuje do portalu społecznościowego.
Hasło: Życie to nie Facebook. Nie przyjmuj zaproszeń od nieznajomych.
Viral ma to, co powinien mieć. Jest tak przygotowany, że nie spodziewamy się tego, co się wydarzy. Ilość seksu w tym spocie jest również odpowiednia, twórcy nie przesadzają z nagością. Konstrukcja filmu doskonale pasuje do komunikatu - uświadamia nam jakie jest zagrożenie, ponieważ odbiorca sam zostaje wpuszczony w zasadzkę. Niby niewinna przygoda seksualna zamienia się w tragedię. Moim zdaniem bardzo dobra reklama wirusowa.
Check-Your-LoveLife.ch cz.3
Szwajcarska kampania społeczna na rzecz walki z Aids i używania prezerwatyw. Cały koncept opiera się na idei pokazania człowieka z perspektywy historii jego relacji seksualnych. W centralnym punkcie mamy więc szczęśliwe pary (dwie heteroseksualne oraz jedną homoseksualną), które otoczone są przez byłych partnerów jednego z bohaterów. Ma to uświadomić odbiorcy, że nie sypia tylko z tą osobą, z którą sypia, ale również (w pewnym sensie) ze wszystkimi jej wcześniejszymi partnerami. Trzeba się więc mieć na baczność. Kampania w bardzo dosadny sposób przemawia do naszego rozumu, pomysł jest świetny i wizualnie wręcz uświadamia nam gdzie leży problem. Kampanii towarzyszy hasło wyjaśniające istotę niebezpieczeństwa i kierujące na stronę internetową, na której znajdują się wszystkie informacje na temat tego, jak prawidłowo prowadzić swoje życie seksualne.
Hasło:If the past’s interfering with your relationship: check-your-lovelife.ch. Czyli (tłumaczenie łącznie z adresem www): Jeśli przeszłość wpływa na Twój związek: sprawdz-swoje_zycieseksualne.ch
Kampania w pewnym sensie epatuje seksem - na kreacjach znajdują się nagie osoby, w sytuacjach intymnych. Z drugiej jednak strony nie ma tutaj na siłę przedstawionych scen seksualnych, a tematyka całkowicie tłumaczy takie wykorzystanie cielesności. Zdjęcia są odpowiednie i pokazują tyle, ile muszą, aby przekaz był zrozumiały. Moim zdaniem jest to świetnie przygotowania kampania społeczna, oparta na doskonałym insighcie, z dobitnym i niezwykle celnym przekazem.


