Reklama promująca Izrael. Nie jestem pewien, czy jest to rzeczywiście autentyczny spot, oficjalnie reklamujący ten kraj, czy też jakaś akcja viralowa. Biorąc pod uwagę fakt, że przygotowanie tej reklamy na pewno wymagało określonego wkładu pracy i środków, raczej wątpliwe, by państwo Izrael nie przyłożyło do tego ręki. To jednak jest mniej istotne. Reklama to krótka scenka odbywająca się na plaży. Dwóch młodych facetów opala się na leżaczkach i obserwuje piękne kobiety w otoczeniu. Panowie zachwycają się tym kogo widzą i używają przy tym popularnych, kolokwialnych tekstów, odwołujących się do religii, których często używa się mało świadomie, takich jak “Holy God”, “Holy Jesus”, wyrażających zaskoczenie i szok. Tu jednak ma to swoje uzasadnienie w haśle prezentowanym na końcu.
Hasło: Israel. No wonder they call it, The Holy Land. Czyli: Izrael. Nie ważne co by mówili - Ziemia Święta.
Spot jest żartem i nawiązaniem do tego, jak powszechnie mówi się na Izrael i nadanie temu wyrażeniu dowcipnego tonu. Reklama być może była by przesadzona, gdyby nie doskonały dobór postaci tych młodzieńców i ich gra aktorska. Zachwyty czarnoskórego chłopaka są śmieszne, dzięki temu spot nabiera całkowicie humorystycznego charakteru i nikt raczej się nie obruszy, że troszkę wiąże religię z seksualnością. Panie przedstawiające swoje wdzięki na plaży też nie są nadmiernie rozebrane, także wszystko jest w normie. Porządnie przygotowana, zabawna reklama, która jednak skutecznie przekazuje dlaczego warto odwiedzić Izrael. Nie jest to dzieło sztuki ani nic wyszukanego, ale nie każdy film reklamowy taki być musi. Warto mieć na uwadze fakt, że tego typu filmy rozsyłają sobie zazwyczaj właśnie przedstawiciele targetu takiego spotu, ta kampania może być zatem bardzo efektywna.
Via: Michał Plichta (dzięki!)
