Axe to marka znana ze swoich oryginalnych, niekiedy szokujących, ale zazwyczaj bardzo udanych reklam. Najnowsza produkcja to dzieło francuskiej agencji, utrzymana w klimacie ostatnich kampanii Axe. Minutowy spot doskonale wpisuje się w komunikację Axe Anarchy, w której pojawia się chaos i motywy katastroficzne. Tym razem sama sceneria spotu nie wskazuje na to, aby miało wydarzyć się coś nietypowego. Młody facet na plaży pełnej atrakcyjnych kobiet postanawia skorzystać z prysznica i umyć się żelem Axe. Widzowie spodziewają się, że za chwilę wszystkie panie w bikini rzucą się na niego. Tymczasem dzieje się coś zupełnie innego - uciekają one z krzykiem, w popłochu. Chłopak zaskoczony rozgląda się dookoła i zauważa, że do Ziemi zbliża się płonący meteoryt. Nie jest to jednak skała z kosmosu, ale kula składająca się z rozpalonych kobiet. Wszystkiemu towarzyszy wzruszająca i tajemnicza muzyka dodająca scenie odpowiedniego nastroju. I tu pojawia się w zasadzie jedyny, ale dosyć istotny problem tej reklamy. Muzyka to bułgarska pieśń ludowa, której tekst nijak ma się do tej sceny, opowiada bowiem historię dwóch pasterzy. Być może większość odbiorców nigdy się tego nie dowie, jednak w Internecie taki “szczegół” nie umknie. Nie wiem, czy twórcy przeoczyli tekst pieśni, czy też doszli do wniosku że niewiele to zmienia, fakt jest jednak taki, że pojawiły się głosu oburzenia. Jak można wykorzystać pieśń ludową w takiej reklamie? Tak czy inaczej spot jest niezły i świetnie wpisuje się w to, co Axe do tej pory prezentuje.
Axe Anarchy cz.4 - opis działania
Znana na całym świecie, do tej pory wyłącznie męska marka, wkracza na nowe dla siebie pole - wprowadza na rynek dezodorant dla pań. W związku z takim wydarzeniem agencja Razorfish przygotowała zakrojoną na szeroką skalę akcję wspierającą launch produktu. I to z niezwykłym rozmachem, a wszystko w konwencji komiksowej. Historia jest następująca - z laboratorium wyciekła mikstura Axe i na świecie zapanował chaos. Seksualny chaos. Wszyscy ze wszystkimi chcą uprawiać seks. Jak na Axe spora zmiana - dotychczas, w bardzo popularnych reklamach, to kobiety uganiały się za mężczyznami. Teraz jednak wszyscy lecą na wszystkich, klimat marki jest zatem jak najbardziej zachowany. To jednak odbiorcy kampanii kształtują jej rozwój decydując o tym, jak będzie się rozwijać. Przy pomocy najpopularniejszych aktualnie portali społecznościowych możemy dopowiadać dalszy ciąg historii stając się jej bohaterami. Można powiedzieć, że to kolejny poziom kampanii “uspołecznionej”. Old Spice, czyli konkurent, nieco ponad rok temu wymiótł konkurencję swoją akcją, w której ludzie mogli głównemu bohaterowi (na koniu) zadawać pytania, a ten odpowiadał filmami video. Tutaj my stajemy się bohaterami komiksu, który powstaje w czasie rzeczywistym. Wszystko zakończy się w kwietniu i można się spodziewać, że finisz będzie spektakularny.
Centrum działań jest kanał firmowy Axe na YouTube, nie gorzej jednak prezentuje się kanał na Facebooku oraz Twitterze. Integracja z social media jest wzorowa - wszystko współgra ze sobą, komunikacja wykorzystuje potencjał każdego z portali. Cały pomysł na kampanię również jest oryginalny, wciągający i świetnie dopieszczony. No i to co ważne - korzysta z kreatywności tysięcy odbiorców, a żaden zespół kreatywny nie będzie w stanie z taką rzeszą ludzi wygrać. Komiks spisuje się tu świetnie, choćby ze względu na jego charakter, czyli powstawanie kolejnych odsłon, krok po kroku. Ma jeszcze jedną zaletę - seks można w nim pokazać w znacznie bardziej bezpośredni sposób. Nie są to zdjęcia, a rysunki, można więc sobie na więcej pozwolić, narysować coś, czego na prawdziwej fotografii czy realistycznym filmie już raczej publicznie nie dało by się przedstawić. Poszczególne odcinki są więc seksualnością nasycone, ale nie przesycone - wszystko w granicach rozsądku.
Podsumowując - pozostaje obserwować i podziwiać, jestem przekonany, że ta kampania w przyszłym roku zgarnie nie jedną nagrodę. Doskonale przygotowana, świetnie wpasowująca się w markę, świetnie zintegrowana w różnych mediach. Jak dla mnie bomba.
Foto: marketing-news.pl
Axe Anarchy cz.3
Wprowadzenie video w całą kampanię. Trzeba przyznać, że doskonale zrealizowane.
Axe Anarchy cz.2
Kolejne video promujące akcję.
Axe Anarchy cz.1
Video promujące akcję.
Ciekawy przykład tego, jak dobry pomysł można wykorzystać w nieco odmienny sposób. Fender, producent gitar elektrycznych, postanowił delikatnie przerobić powszechnie znany znak wyjścia awaryjnego - biegnącemu ludkowi dodał do ręki gitarę i puścił za nim w pogoń grupę kobiet. Pomimo tego, że jest to seksistowskie, trzeba przyznać, że świetnie wpisuje się w stereotyp rockmena, za którym laski szaleją. To na pewno jest także jeden z ważnych motywów kierujących młodych mężczyzn w stronę rozpoczęcia swojej przygody z gitarą elektryczną. Ta reklama została przygotowana w 2004 roku w Szwecji. Dwa lata później w Belgii powstała inna reklama, która bez wątpienia została zainspirowana reklamą Fendera. Tym razem Axe ten pomysł postanowiła wprowadzić w życie i przygotowała niezłą akcję miejską. Do tych samych tabliczek, które w reklamie Fendera przedstawiono w oryginalny sposób, doczepiono dodatkowe tabliczki z samymi biegnącymi kobietami. Ma to na celu wizualizować przedstawiany przez tą markę w wielu wcześniejszych kampaniach efekt Axe, czyli przyciąganie płci pięknej przez dezodorant. Plagiat? Ja bym tego tak nie nazwał, bo co prawda wszystko opiera się na tej samej idei, ale jest odmiennie wykorzystane. Fender był pierwszy, ale do Axe to świetnie pasuje i zgrywa się z wyśmienicie z tym co ta marka prezentuje w innych działaniach. No i wychodzi poza print, w przestrzeń miasta. Każdy odbiorca znający obie reklamy sam oceni, czy to zwykłe kopiowanie czy też nie, prawda jest jednak taka, że znaczna większość osób wchodzących w kontakt z jedną kampanią drugiej znać nie będzie. Moim zdaniem całkiem udane reklamy. Obie.
Święta już minęły, pora więc na przedstawienie kilku kampanii z nimi związanych. Dla marki takiej jak Axe to doskonała okazja, żeby nawiązać do seksu. Zresztą każda jest dobra. Tym razem pomysł padł na Facebooka i specjalną aplikację do składania gorących życzeń. Aplikacja jest banalnie prosta - otrzymujemy od Axe imienny prezent, wystarczy tylko rozwiązać wstęgę, by się do niego dostać. Podarunkiem jest film, na którym dwie ubrane w stroje śnieżynek dziewczyny ujeżdżają mechanicznego renifera. Panie są skąpo ubrane, ale nic za bardzo kontrowersyjnego nie zobaczymy. Co dalej? Tu pojawia się problem - nic. Możemy co prawda przesłać życzenia znajomym i to wszystko. Twórcy się nie postarali, zupełnie nie wykorzystując potencjału Facebooka. Poza imieniem żadne nasze dane nie są z naszego profilu pobierane. Brak jakiejkolwiek interakcji z użytkownikiem czy zachęty do wciągnięcia w interakcję swoich znajomych. Ta aplikacja nie ma większego potencjału do tego, aby stała się skutecznym viralem. A i sam film nie jest niezwykły i nie powala. Podsumowując - zaprzepaszczona szansa na zabawne i seksowne ogranie tematu świąt. Jak na Axe to spory zawód.
Aplikację można wypróbować tutaj.
Via: Adsoftheworld.com
Wczoraj był viral dla Playboya, dziś przypadek ambientu wykorzystującego seks dla Axe. Pamiętacie może zeszłoroczne Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w RPA? Było o nich (i na nich) głośno z różnych powodów. Jednym z nich były oczywiście seksowne fanki - temat, który pojawia się przy okazji każdej większej imprezy sportowej. Na Mundialu w RPA Axe z Paragwaju postanowiło zrobić coś wyjątkowego - skoncentrowało swoją akcję wokół modelki Larissy Riquelme. Na jej mocno odsłoniętym dekolcie zostało umieszczone logo Axe. Oczywiście media od razu zainteresowały się gorącą, skąpo ubraną fanką piłki nożnej i pokazywały ją wszędzie. Larissa, przynajmniej według tego case study, stała się celebrytką zapraszaną do różnych programów. A logo Axe cały czas widniało na jej dekolcie. Trzeba przyznać, że kluczem do sukcesu takiej kampanii jest odpowiedni dobór mediów. W tym wypadku dobrano je perfekcyjnie - piersi modelki wyróżniają się spośród tłumu kibiców, są świetnym nośnikiem. Piłka nożna i seks jak widać idą w parze - podczas Mundialu nie tylko sport się liczy. Prosty, może niezbyt wysublimowany pomysł, ale skuteczny. Zwyczajne “sex sells”, dobrze wykorzystane.
Reklama żelu pod prysznic Axe. Jak zwykle całość obraca się wokół seksu. I jak zwykle podejście twórców jest troszkę żartobliwe, ale bardzo przemyślane. Na pierwszy rzut oka widzimy zerwaną zasłonkę od prysznica. Obok każdego urwanego oczka widnieje jednak damskie imię. Wyobraźnia odbiorców kreacji zadziała w tym wypadku lepiej niż jakikolwiek obraz - każdy, kto skupi swoją uwagę na takiej reklamie pomyśli o tym, co robił właściciel takiego prysznica. Którego to właściciela w ogóle nie widzimy. Do tego przewrotne, dwuznaczne hasło promujące produkty tej marki jakiś czas temu.
Hasło: Axe. Get dirty.
Pomysł jest moim zdaniem prosty, a że proste pomysły zazwyczaj są najlepsze, to reklama jest według mnie całkiem udana. Nie jest może spektakularna, a jednak opowiada o seksie nie pokazując go. Jak zwykle Axe nie zawodzi.
Jeszcze jedna reklama Axe z Ameryki Łacińskiej - tym razem w roli głównej występują anioły. Klimat jest zbliżony do spotu z arką Noego, jednak tutaj głównym motywem nie jest apokalipsa. Scena jest intrygująca - z nieba na ulice miasta zaczynają spadać anioły, wszystkie są seksownymi kobietami w młodym wieku. Ludzie są zszokowani, spodziewają się najgorszego. Anioły po otrzepaniu się z kurzu zmierzają w jednym kierunku. Okazuje się, że ich celem jest młody mężczyzna, który oczywiście używa Axe. Anioły patrzą na niego z pożądliwie i rozbijają atrybuty swojej świętości. Bardzo to symboliczne, a hasło doskonale tłumaczy scenę i główną zaletę tego produktu.
Hasło: Hasta los angeles caeran. Czyli: Nawet anioły upadną. (słowo caer oznacza upaść, ale również ulec).
Spot jest świetnie przygotowany i opiera się na niezłym insighcie. W reklamie nie ma seksu przedstawionego bezpośrednio, jest jednak widzowi sugerowany. Dobra, oryginalna reklama.
Marka Axe, której grupą celową są młodzi mężczyźni, myślący przecież tylko o seksie, potrafi w swoich kampaniach szokować. I tym razem spot przygotowany z okazji zbliżającego się roku 2012, uznawanego przez wielu za ostatni rok świata, został przez Axe przygotowany tak, aby zaskoczyć. Poza samym zdziwieniem na twarzach odbiorców, po obejrzeniu tej reklamy, powinien jednak ukazać się również uśmiech zachwytu. Spot jest bowiem po prostu świetny. Cała historia została tak poprowadzona, że widz nie domyśli się, co tak na prawdę ogląda. Młody chłopak wydaje się konstruować swój dom. Wszystko jest drewniane, po chwili okazuje się, że to arka. Jego statek jest dopieszczony do granic możliwość. Zbliżają się złowrogie chmury zwiastujące apokalipsę, nasz bohater używa więc dezodorantu. I w tym momencie ze wszystkich stron nadciągają parami seksowne kobiety. Nawiązanie do apokalipsy w połączeniu z seksem? Cóż, ryzykowne, ale jak widać można to zrobić tak, aby nikogo nie urazić. Reklama może jest seksistowska, jest to jednak żart, więc ujdzie. Podsumowując - spot jest perfekcyjnie poprowadzony, nie emanuje seksem, choć seksu dotyczy, jest zabawny i zaskakujący. Czyste Axe.
Via: Michał Plichta (dzięki!)
Case study opowiadający o japońskim pomyśle na stałą obecność marki w życiu każdego mężczyzny. I to obecność zaraz po przebudzeniu. Axe od lat lansuje swoje produkty dowodząc, że działają niczym afrodyzjak. To trafia do targetu tego produktu, jak jednak sprawić, aby młodzi mężczyźni każdego dnia pamiętali o dezodorancie? Wymyślono Axe Wake Up Service, czyli seksowny budzik. Specjalna aplikacja dostarcza facetom miłego przebudzenia w formie video. Skąpo odziane kobiety, “aniołki Axe”, proszą odbiorców o to, aby podnieśli się z łóżka i pod żadnym pozorem nie zapomnieli o odświeżeniu swojego zapachu. Pomysł jest świetny, budzik jest bowiem wartością dodaną do samego produktu i “atakuje” świadomość odbiorcy z samego rana. Axe w ten sposób jest pierwszą marką każdego dnia - efekt świeżości gwarantowany. Oczywiście można się przyczepić, że jest to nieco seksistowskie, ale to Axe - każdy jest już do tego przyzwyczajony. Nie znam niestety wyników badań po całej kampanii, podejrzewam jednak że jest to dobra droga do lojalizacji konsumenta. Axe jak zwykle nie zawodzi oryginalną i sprytnie skonstruowaną akcją.
Via: Brief
Akcja dla marki Axe przygotowana w urugwajskich klubach w 2009 roku. W różnych dyskotekach młodym mężczyznom serwowano drinki w specjalnych szklankach, na których została nadrukowana dziewczyna. Sam drink, w miarę picia, “rozbierał” dziewczynę z sukienki, która na koniec miała na sobie same bikini. Szklanki po wypiciu stawały się własnością gość klubów, którzy zabierali je do domu na pamiątkę. Moim zdaniem jest to kolejne działanie Axe, które dobrze wpisuje się w charakter tej marki. Klub jest miejscem podrywu, a produkty tej marki mają w tym właśnie grupie celowej pomagać - doskonale więc dobrano środowisko działania. Do tego zabawna forma prezentu, gwarantująca uwagę podpitych młodzieńców. Wszystko to na pewno sprawiło, że akcja musiała odnieść sukces. Agencja, która wymyśliła taką formę promocji Axe nie posunęła się zbyt daleko, rozbierając modelkę do samego bikini. Jedno czego mi tu brakuje, to jakiegoś wyraźnego, zabawnego hasła z drugiej strony szklanki. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to bardzo przemyślane i ciekawe działanie.
Kanadyjska reklama Axe, tym razem chodzi o zaproszenie użytkowników produktów tej marki do konkursu, w którym można wygrać pobyt w “Axe Cottage”. Najpierw oglądamy świat, w którym nie ma mężczyzn, a kobiety sobie kompletnie nie radzą. Obrazom towarzyszy smutna, wręcz dramatyczna muzyka. I od razu warto zwrócić uwagę na to, jak wyraźnie widać, że reklama skierowana jest do młodszych mężczyzn, raczej gorzej niż lepiej wykształconych lub po prostu jeszcze nie do końca dorosłych. Kobiety są mocno roznegliżowane, nawet piłując drewno, o nieporadności ich działań nie warto wspominać. Jak widać autorzy nie maja oporów z tak seksistowskim podejściem do tematu. Na koniec mamy odwołanie się do odbiorcy spotu, w którym pada stwierdzenie, że jesteś tam potrzebny. Całość zamyka informacja o konkursie, wyjaśniająca zamierzenia reklamy. Bez wątpienia można mieć do tego spotu ambiwalentny stosunek. Z jednej strony jest oparty na niezłym pomyśle, jest też dobrze wykonany. Z drugiej jednak strony bijący z niego seksizm i wymuszona (choć nie przesadzona) erotyka to posuniecie dosyć prymitywne. Jak zwykle w przypadku reklam dla tej marki pozostaje jednak stwierdzić, że najwyraźniej dobrze działają, a seksizm grupie celowej nie przeszkadza, skoro powstają coraz to nowsze reklamy oparte tak na prawdę na tych samych założeniach.
Spot dla Axe, producenta kosmetyków dla mężczyzn. Całość bazuje na prostym pomyśle - pęka podłoga i nagi, namydlony płynem pod prysznic Axe facet spada do klubu fitness. Ćwiczące aerobik oczywiście ulegają potężnej sile Axe jako gwaranta seksualnego spełnienia. Chłopak zostaje panem sytuacji i pokazuje, na co go stać. W zasadzie każda reklama tej marki bazuje na tym samym. Ta wyróżnia się sporą ilością nagości i dosyć ordynarnym gestem na koniec, dlatego została zakazana w wielu krajach. Nie ma również wątpliwości, że spot jest mocno seksistowski, choć nie da się ukryć, że z założenia miał być dowcipny i jest puszczeniem oczka do obserwatora. Moim zdaniem jednak na kolana nie powala.
