Samochód często jest traktowany jak… przedłużenie penisa. W niektórych przypadkach jest lekiem na kompleksy z tym związane, zastępuje pewne braki w tej materii, ma udowodnić atuty właściciela pojazdu. Z relacją mężczyzny z samochodem wiąże się wiele stereotypów i to właśnie z nich nabija się ten trzydziesto-sekundowy spot. Scenka z niebezpiecznego, amerykańskiego przedmieścia. Na ulicy dwóch Latynosów, typowych “badboyów” w podskakującym samochodzie bajeruje grupkę dziewczyn. Nagle podjeżdża biały chłopak, wyglądający na kujona z dobrego domu. Wydaje się, że w pojedynku z dwoma cwaniaczkami jest skazany na porażkę, jednak okazuje się, że jego samochód nie należy do zwyczajnych. Po zjedzeniu Mentosa i mocno przesadzonym pokazie hydrauliki, nasz bohater zawija laski do fury (a w zasadzie basenu w niej) i odjeżdża całując się z jedną z nich. Mentos daje kopa i nawet to, co wydaje się poza naszym zasięgiem jest do zdobycia - tak mniej więcej można taką reklamę odczytać. Spot to dobrze przygotowany żart, samochód głównego bohatera w akcji jest na prawdę imponujący. Niestety kobiety są w tej reklamie jedynie celem do osiągnięcia, zdobyczą lepszego faceta. To jednak nie wpływa na odbiór całego spotu, który jest całkiem dowcipny. I chyba to wszystko co można o tej reklamie powiedzieć - jest dobra, ale jakiś mocniejszych wrażeń po jej obejrzeniu widz raczej nie odczuje.
Via: Sylwia Faliszewska
