Seks, deszcz i parasole - tak można by zatytułować taką kampanię. To reklama ekskluzywnych (bo kosztujących grubo ponad 300 dolarów) parasoli. Co ma do nich seks? Pewnie nic, ale to nie ważne. Liczy się to, żeby jakoś z seksem produkt i markę połączyć. Śmiało można więc napisać, że jest to powodowane najniższymi pobudkami wykorzystanie seksu w reklamie. To jednak nie zmienia pewnego faktu - te zdjęcia są całkiem niezłe. Pewnie, można im zarzucić, że są mało oryginalne - czarno białe fotografie, minimalistyczne, ze skąpo ubraną modelką. To jest styl czystej, seksownej elegancji. Klasyka. Nie muszą być jednak nowatorskie, bo nikt jeszcze w ten sposób nie sprzedawał parasolek. Jest estetycznie? Jest. Jest glamour? Też jest. Pasuje to więc do marki, a dzięki pięknej dziewczynie w samej bieliźnie zostanie zauważone. I o to przecież chodzi w reklamie.
