Wednesday, August 20, 2014

Na pierwszy rzut Puma w swoim najnowszym spocie #ForeverFaster prezentuje bardzo stereotypowe podejście do seksu w reklamie. Gwiazdy sportu w jacuzzi, otoczone wianuszkiem zgrabnych dziewczyn, testosteron, walka i nagroda. Klasyka gatunku. Jednocześnie jednak spot jest pełen poczucia humoru, nie ma w nim nadęcia, za to jest pełne równouprawnienie, co choć trochę odróżnia go od konkurencji. Gdyby tak obejrzeć tę reklamę bez dźwięku, można by odnieść wrażenie, że to kolejna typowa “męska” reklama. Okazuje się, że Puma postanowiła pokazać też panie, które odnoszą sukcesy na sportowych arenach. I posadziła obok nich w jacuzzi przystojnych panów do towarzystwa. Zarzut seksizmu musi więc być przynajmniej częściowo oddalony, chociaż dalej jakby nie było reklama jest zrobiona z bardzo męskiej perspektywy. Jednak to humor w tym spocie ma decydujące znaczenie dla jego odbioru. Z jednej strony padają mocne słowa, silnie nacechowane emocjonalnie. Z drugiej strony pojawiają się żarty, jak mina Usaina Bolta czy pędzący na koniec piesek. I wszystko zostaje rozładowane z napięcia, przez co nie jest to kolejna reklama Nike’a czy Adidasa, bazująca na podobnym schemacie, budująca sportowca jako gladiatora. Co trafi do odbiorców bardziej, kolejna “mocna”, emocjonalna reklama czy żarty i dystans do samego siebie? Puma chyba postanowiła te dwa style połączyć i moim zdaniem wyszło z tego coś całkiem udanego.

Tuesday, August 19, 2014

Najnowszy film od Agent Provocateur, znanego na całym świecie producenta bielizny. Znanego w dużej mierze właśnie ze swoich niesamowitych kampanii, które są już bardziej krótkometrażowymi filmami niż reklamami. Tym razem reżyserem i jedną z głównych bohaterek jest Penelope Cruz. Film to historia faceta, który wyczerpany czołga się przez pustynię i spotyka niezwykłe “zjawisko” - grupę seksownych modelek ubranych jedynie w skąpą bieliznę Agent Provocateur. Prawie trzy minuty filmu to nieco surrealistyczny taniec dziewczyn, a więc bardzo atrakcyjna prezentacja produktu. Na koniec jednak cudowne kobiety znikają i biedak sam nie wie, czy to co widział działo się naprawdę. Sama historia jest tu jednak raczej tłem do obrazu, do wijących się modelek. To bielizna jest tu najważniejsza i dominuje w całej produkcji. Bez historii jednak to nie byłoby to samo, widz mógłby nie wytrwać do końca. Seksu jest sporo, ale w końcu to reklama bielizny o wyjątkowo prowokacyjnym charakterze, a dodanie historii do całości łagodzi sceny przepełnione cielesnością. Film nie jest może zaskakujący i powalający, ale bardzo dobrze wykonany. No i nazwisko Cruz bez wątpienia robi swoje, dodaje wszystkiemu smaczku. Ciekawe kto będzie kolejny. Może Almodovar?

Via: Zuzanna Kępka-Mariańska (dzięki!)

Tuesday, August 12, 2014

Reklama smartfonów Lenovo, które jak widać doskonale nadają się do robienia selfie. Obejrzałem ten spot kilka razy i dopiero za 2 czy 3 razem zauważyłem, że pojawiają się w jego trakcie znaki zodiaku i teksty wyjęte z horoskopu, które mają nawiązywać do robienia selfie. Poza tym oglądamy kilka scenek, które w zamyśle twórców spotu miały być zabawne. Reklama pochodzi z innego kręgu kulturowego, ciężko jest więc ją ocenić, moim zdaniem jednak zbyt śmieszna nie jest. Nawiązanie do seksualności pojawia się w scenie, w której atrakcyjną bohaterkę na ulicy zaczepia ekshibicjonista obnażający się przed nią, ubrany w stereotypowy, długi płaszcz. Ta, zamiast uciec czy krzyczeć, wyciąga produkt i robi sobie z nim zdjęcie. Oczywiście wszystko jest tak pokazane, żeby nie było żadnej kontrowersji. Podsumuję tę produkcję dyplomatycznie. To azjatycka reklama, nie do nas skierowana, więc nie do końca ją rozumiemy, ale moim zdaniem do tych wybitnych raczej jej zaliczyć nie można.

Thursday, August 7, 2014

Jedna z odsłon kampanii promującej agencję Colossal Media, działającej w Nowym Jorku i zajmującej się malowaniem wielkoformatowych murali reklamowych. Agencja wykupiła różne przestrzenie na Brooklynie i postanowiła w nietypowy sposób promować swoje usługi. Na każdej odsłonie wspólny jest tylko jeden element - numer telefonu. Tylko jedna z reklam nawiązuje do seksu, choć robi to w żartobliwy sposób. Ten mural promuje budynek, jaki teoretycznie ma stanąć w NY i jest wyjątkowo podobny do penisa. Taki zabieg może być całkiem skuteczny, ponieważ na dużej przestrzeni oglądamy coś, co jest bardzo zaskakujące, wręcz szokujące. Jednocześnie nikt się nie przyczepi, w końcu to tylko budynek. Oprócz przyciągania wzroku przechodniów kreatywni Colossala liczą na pewno na viralowe rozprzestrzenienie się informacji o oryginalnej i dowcipnej kampanii autopromocyjnej. Czyli tak naprawdę dotarcie do grupy docelowej, ludzi zajmujących się reklamą i marketingiem. Ciekaw jestem wyników, ale strategia wydaje się słuszna i sprytna. Niezły ruch ze strony agencji!

Wednesday, August 6, 2014

Dzisiaj coś dziwnego, przynajmniej jak na polskie standardy. Reklama dietetycznej przekąski mięsnej, meat sticks, czyli czegoś trochę zbliżonego do naszych kabanosów. Cały krótki, kilkunastosekundowy spot to porównanie szczupły, seksowny vs. gruby, obleśny. Szczupłe są dwie panie w kusych szortach i z gołymi brzuchami, grubi to panowie, w jeansach i bez koszulek. Panie dotykają się nawzajem produktami i kuszą widza swoimi ruchami, panowie m.in. wpychają sobie kabanosy do pępków. Wygląda to… oryginalnie, trochę w stylu reklam Old Spice. I momentami bardzo nieapetycznie. Seks w tej reklamie to dwie bohaterki, których gesty i wygląd są zdecydowanie pełne podtekstów. Ma to być zabawne i zrozumiałe dla każdego odbiorcy - bardziej dosadnego, prostego, żeby nie powiedzieć prostackiego przekazu nie da się chyba skonstruować. Ciężko jest ocenić taki spot jednoznacznie, jedno jest pewne - kontrast w filmie między dobrym, reklamowanym produktem dietetycznym a jego konkurencją został wyraźnie zaznaczony.

Tuesday, August 5, 2014

Reklama specjalnych zegarków Tom Tom przeznaczonych dla biegaczy, monitorujących pracę serca bez użycia pasa piersiowego. Dla niewtajemniczonych - większość sprzętu do biegania, za pomocą którego możemy sprawdzać dokładnie pracę serca (bardzo przydatne podczas treningów cardio), wymaga mało wygodnego pasa, który zakłada się na klatkę piersiową. Te zegarki Tom Tom zwalniają nas z tego. I modelkę Alexandrię Morgan również. Twórcy spotu grają nam na nosie słowem “strapless”, które odnosi się głównie do biustonoszy bez ramiączek. Reklama została przygotowana specjalnie pod YouTube, jest idealnym pod względem klikalności połączeniem tytułu oraz screenu głównego. Odbiorca zostaje najzwyczajniej w świecie skuszony widokiem modelki z trzęsącym się podczas biegu biustem, do tego przy klasycznej dla takich scen muzyce i w zwolnionym tempie. Widok dla większości mężczyzn jest hipnotyzujący, co może sprawić, że kompletnie nie zauważą czegoś tak małego i niezbyt eksponowanego w trakcie filmu jak zegarek. I to wydaje się być, w połączeniu z jakby nie było dosyć tanim chwytem jakim jest takie wykorzystanie kobiecych piersi w reklamie, największa wada całego spotu. Poza tym film spełnia swoją rolę, zdobywając kolejne miliony wyświetleń na YouTube. Pytanie tylko, czy przełoży się to na wzrost świadomości marki czy sprzedaż tego produktu?

Thursday, July 31, 2014

Reklama firmy oferującej usługi męskich sług, czyli przystojnych, młodych panów, którzy będą robić wszystko na zawołanie osób, które ich wynajmą. No, prawie wszystko, ponieważ to nie striptizerzy, tylko eleganccy służący. Tak, tak, to nie pomyłka, w USA powstał biznes świadczący taki właśnie serwis. Ten ponad dwu minutowy film jest dosyć łopatologiczną prezentacją działania firmy Man Servants, która swój pomysł opiera na konfrontacji z wizerunkiem typowego striptizera. Panie wynajmujące pracowników Man Servants nie będą zdegradowane do roli biernych odbiorczyń mało apetycznych zachowań seksualnych niezbyt atrakcyjnych striptizerów, jak pokazuje to brutalnie film. Panie poczują się jak królowe, obsługiwane przez miłych, grzecznych i eleganckich służących. Nadal gdzieś tam w powietrzu wisieć będzie pewien podtekst seksualny, ponieważ pracownicy Man Servants są “na każde zawołanie”, ale jednak ma to zupełnie inny charakter niż wynajęcie striptizera. Sam spot jest poprawnie przygotowany, chociaż nie zaskakuje, działa na wyobraźnię pokazując różne zastosowania usługi, często w ekskluzywnym stylu. Co ciekawe, seks w pierwszej części spotu pełni rolę negatywną, nachalny striptizer ma zniechęcić odbiorców reklamy do takich usług i przekonać do Man Servants. Zwyczajna reklama niezwyczajnego produktu.

Wednesday, July 30, 2014

Viral promujący program emitowany w telewizji muzycznej VH1, “Dating Naked”. Film pokazuje pary tańczące nago na ulicach Los Angeles, w środku dnia, wśród zdziwionych przechodniów. Tym co łączy program z tą reklamą jest nagość oraz różnorodne pary. Autorzy stawiają zdecydowanie na równouprawnienie, wśród wirujących w roznegliżowanym tańcu osób znajdziemy homoseksualistów, przedstawicieli różnych ras, ludzi otyłych i szczupłych. Cały prawie dwuminutowy film to jedno ujęcie kamery, bardzo fajnie poprowadzone, ze świetnie dobraną muzyką. Do tego miny teoretycznie przypadkowych osób - wszystko zostało bardzo dobrze odegrane i wygląda autentycznie. Realizacyjnie można się przyczepić do tego, że miejscami widać bieliznę aktorów, zostaje złamana więc obietnica z tytułu. Większość widzów jednak pewnie tego nie zauważy. Z seksualnego punktu widzenia, pomimo tego, że nie zobaczymy żadnych nacechowanych seksem scen, sam fakt nagiego tańca w środku miasta działa na wyobraźnię. I jest czymś bardzo oryginalnym i nietypowym, zachęcającym do podzielenia się tym ze znajomymi. Stąd pewnie całkiem niezły wynik filmu na YouTube, w ciągu dwóch tygodni od premiery obejrzało go prawie 2 mln widzów. Prawdziwą popularnością cieszyłby się pewnie film w wersji bez cenzury, no ale znacznie trudniej byłoby go zrealizować. Tak czy siak, przemyślany, miły dla oka viral.

Tuesday, July 29, 2014
To się nazywa seksizm w reklamie! Przykład zjawiska prosto z… Danii, kraju po którym raczej ciężko się spodziewać takich produkcji. Na pierwszy rzut oka, bez zapoznawania się z hasłem, nie ma na tej kreacji nic strasznego - zdjęcie kobiecego ciała, ubranego w raczej krótką sukienkę. Faktem jest, że od razu rzucają się w oczy nogi, zwłaszcza ich górna część oraz dziwna naklejką, jaką są zaklejone. Niepokojącym sygnałem jest to, że nie widzimy twarzy posiadaczki tych nóg. To, co tak naprawdę czyni tę reklamę seksistowską, jest hasło oraz produkt, jaki jest nim promowany.
Hasło, w wolnym tłumaczeniu: Teraz nie musisz już rozkładać swoich nóg, by poszerzyć swoją sieć kontaktów. Mingler.dk - Twoja sieć społecznościowa online.
W zasadzie nie trzeba się rozpisywać na temat tej reklamy dalej, wszystko staje się jasne. Seksizm w czystej postaci aż bije po oczach. Zastanawiające jest to, do kogo jest to skierowane? Kobiety mogą się poczuć obrażone, że ktoś sugeruje, że swoją listę kontaktów poszerzają przez rozkładanie nóg. Jest to dla pań po prostu obraźliwa reklama. Mężczyźni natomiast będą zawiedzeni ze względu na pośrednią zachętę do wstrzemięźliwości skierowaną do kobiet. Kto jest więc odbiorcą tej produkcji? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Dziwna to reklama, chyba raczej niezbyt udana.

To się nazywa seksizm w reklamie! Przykład zjawiska prosto z… Danii, kraju po którym raczej ciężko się spodziewać takich produkcji. Na pierwszy rzut oka, bez zapoznawania się z hasłem, nie ma na tej kreacji nic strasznego - zdjęcie kobiecego ciała, ubranego w raczej krótką sukienkę. Faktem jest, że od razu rzucają się w oczy nogi, zwłaszcza ich górna część oraz dziwna naklejką, jaką są zaklejone. Niepokojącym sygnałem jest to, że nie widzimy twarzy posiadaczki tych nóg. To, co tak naprawdę czyni tę reklamę seksistowską, jest hasło oraz produkt, jaki jest nim promowany.

Hasło, w wolnym tłumaczeniu: Teraz nie musisz już rozkładać swoich nóg, by poszerzyć swoją sieć kontaktów. Mingler.dk - Twoja sieć społecznościowa online.

W zasadzie nie trzeba się rozpisywać na temat tej reklamy dalej, wszystko staje się jasne. Seksizm w czystej postaci aż bije po oczach. Zastanawiające jest to, do kogo jest to skierowane? Kobiety mogą się poczuć obrażone, że ktoś sugeruje, że swoją listę kontaktów poszerzają przez rozkładanie nóg. Jest to dla pań po prostu obraźliwa reklama. Mężczyźni natomiast będą zawiedzeni ze względu na pośrednią zachętę do wstrzemięźliwości skierowaną do kobiet. Kto jest więc odbiorcą tej produkcji? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Dziwna to reklama, chyba raczej niezbyt udana.

Friday, July 25, 2014

W kwietniu 2013 roku w RPA Playboy w wersji drukowanej pojawił się “w kioskach” po raz ostatni. Działalność kultowego czasopisma przeniosła się całkowicie do sieci. Z tej okazji powstała ta kampania billboardowa, której celem było uzasadnienie decyzji wydawnictwa i przekonanie swoich czytelników oraz potencjalnych odbiorców do internetu. A wszystko w zasadzie skupia się na znanym wszystkim internautom symbolu “play”, za pomocą którego odtwarza się filmy na takich serwisach jak YouTube. Naturalnym odruchem osób wchodzących w kontakt z taką reklamą w sieci byłoby instynktowne kliknięcie ikonki. Co z billboardami? Żeby wciągnąć nas w internetowy świat dodatkowo został dodany pasek postępu video, dzięki czemu cała reklama wygląda jak klatka z serwisu z filmami. Reklama skierowana jest głównie do mężczyzn, dlatego oglądamy skąpo ubrane modelki, a w zasadzie kluczowe z punktu widzenia działalności Playboya części ciała. Ich zadaniem jest zwrócić na siebie uwagę oraz zachęcić do odtworzenia wyimaginowanego filmu. Ma to być argument na rzecz wyższości formy wideo nad drukowanymi zdjęciami, co wydaje się być sensowne. Poza tym wygląda kusząco dla odbiorcy, choć można się przyczepić, że jest nieco seksistowskim podejściem do seksu w reklamie. No ale Playboy nigdy specjalnie poprawny politycznie nie był. Dodatkowo w centralnym punkcie każdej z kreacji został umieszczony adres www, ze sprytnym wykorzystaniem symbolu “play”. Całość ładnie się komponuje i niesie ze sobą czytelny komunikat oraz pewną obietnicę co do portalu Playboya. Moim zdaniem ciekawa kampania, bazująca na popularnej, współczesnej symbolice. I seksie oczywiście, co w połączeniu z najbardziej rozpoznawanym globalnie medium dla panów jest zrozumiałe. 

Thursday, July 24, 2014
Reklama bielizny z wyspy Reunion, marki L’Effet Pei. Bielizny czy też kostiumu kąpielowego, ciężko jest jednoznacznie stwierdzić. Dziwna to reklama, bo sporo się tu dzieje pomimo tego, że teoretycznie nie dzieje się nic. Sam pomysł, na przypięcie elementu swojego ubrania do ciała kłódką wydaje się fajny - oczywisty przekaz i oryginalne podkreślenie wartości produktu. Modelka prawdopodobnie jest typową przedstawicielką wyspy Reunion, jednak jej spojrzenie w stronę odbiorcy jest dosyć tajemnicze - ani wyzywające, ani pewne siebie, w oczach wydaje się mieć zaskoczenie. Zobrazowanie tej kłódki pozostawia sporo do życzenia, wygląda to bardzo sztucznie i nieprawdziwie. Reklama ma potencjał, ale niestety wykonanie jest takie sobie, w efekcie czego raczej nie można zaliczyć tej produkcji do udanych.

Reklama bielizny z wyspy Reunion, marki L’Effet Pei. Bielizny czy też kostiumu kąpielowego, ciężko jest jednoznacznie stwierdzić. Dziwna to reklama, bo sporo się tu dzieje pomimo tego, że teoretycznie nie dzieje się nic. Sam pomysł, na przypięcie elementu swojego ubrania do ciała kłódką wydaje się fajny - oczywisty przekaz i oryginalne podkreślenie wartości produktu. Modelka prawdopodobnie jest typową przedstawicielką wyspy Reunion, jednak jej spojrzenie w stronę odbiorcy jest dosyć tajemnicze - ani wyzywające, ani pewne siebie, w oczach wydaje się mieć zaskoczenie. Zobrazowanie tej kłódki pozostawia sporo do życzenia, wygląda to bardzo sztucznie i nieprawdziwie. Reklama ma potencjał, ale niestety wykonanie jest takie sobie, w efekcie czego raczej nie można zaliczyć tej produkcji do udanych.

Tuesday, July 22, 2014
Brazylijska reklama społeczna zachęcająca do oddawania swoich organów do transplantacji. Idea opiera się na pozostawianiu po sobie dziedzictwa. Takie sformułowanie zwykliśmy kojarzyć z naszym potomstwem, jednak do sprawy można podejść inaczej i dziedzictwem może być nasz organ, który przekażemy po śmierci komuś potrzebującemu. Autorzy w warstwie wizualnej grają właśnie na tym. Naga para, przytulona do siebie, oddająca się miłości, na której zostało namalowane serce - organ przekazywany do przeszczepu. Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze symbolika - serce jest na obu partnerach, co wskazuje na to, że współtworzą oni życie. Być może ma to zachęcić do wyrażenia zgodny na transplantację oboje małżonków? Mam nadzieję, że nie nadinterpretuję tego co widać. Druga rzeczy - pomimo pokazania aktu o seksualnym charakterze, reklama jest łagodna, wręcz pozbawiona erotyki. To prawdopodobnie zasługa ujęcia i stylizacji modeli.  Kreacja jest bardzo estetycznie przygotowana, nie ma tu w ogóle wulgarności, a z obrazu biją wręcz miłość i pozytywne emocje. Doskonały pomysł, bardzo solidnie zrealizowany.

Brazylijska reklama społeczna zachęcająca do oddawania swoich organów do transplantacji. Idea opiera się na pozostawianiu po sobie dziedzictwa. Takie sformułowanie zwykliśmy kojarzyć z naszym potomstwem, jednak do sprawy można podejść inaczej i dziedzictwem może być nasz organ, który przekażemy po śmierci komuś potrzebującemu. Autorzy w warstwie wizualnej grają właśnie na tym. Naga para, przytulona do siebie, oddająca się miłości, na której zostało namalowane serce - organ przekazywany do przeszczepu. Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze symbolika - serce jest na obu partnerach, co wskazuje na to, że współtworzą oni życie. Być może ma to zachęcić do wyrażenia zgodny na transplantację oboje małżonków? Mam nadzieję, że nie nadinterpretuję tego co widać. Druga rzeczy - pomimo pokazania aktu o seksualnym charakterze, reklama jest łagodna, wręcz pozbawiona erotyki. To prawdopodobnie zasługa ujęcia i stylizacji modeli.  Kreacja jest bardzo estetycznie przygotowana, nie ma tu w ogóle wulgarności, a z obrazu biją wręcz miłość i pozytywne emocje. Doskonały pomysł, bardzo solidnie zrealizowany.

Thursday, July 17, 2014
Hiszpańska, a w zasadzie katalońska reklama społeczna informująca o międzynarodowym dniu walki z rakiem piersi. Kluczowe do zrozumienia idei jest słowo “lucha”, które znaczy “walka” właśnie. Autorzy wyszli od niego i pokazali kobiece piersi pomalowane w wojskowe maskowanie. Jest więc to kobieta walcząca czy wręcz walczące piersi! Można interpretować to również tak, że piersi ukrywają się przed rakiem, starają się mu schować. Ciekawe jest to, że ukrywają się one również przed odbiorcą - na pierwszy rzut oka możemy nie zauważyć, że są to piersi, co sprawia, że reklama pomimo eksponowania części ciała uznawanej często przez media z intymną, nie powinna mieć problemu z publikacją. Przekaz z niej płynący jest oczywisty. No dobra, ale do czego można się przyczepić? Jednym z niewielu punktów jest brak daty tego dnia walki z rakiem piersi, co wydaje się dziwnym, banalnym przeoczeniem. Poza tym reszta jest ok, to moim zdaniem przykład prostej, dosadnej reklamy społecznej, dobrze przygotowanej i przemyślanej.

Hiszpańska, a w zasadzie katalońska reklama społeczna informująca o międzynarodowym dniu walki z rakiem piersi. Kluczowe do zrozumienia idei jest słowo “lucha”, które znaczy “walka” właśnie. Autorzy wyszli od niego i pokazali kobiece piersi pomalowane w wojskowe maskowanie. Jest więc to kobieta walcząca czy wręcz walczące piersi! Można interpretować to również tak, że piersi ukrywają się przed rakiem, starają się mu schować. Ciekawe jest to, że ukrywają się one również przed odbiorcą - na pierwszy rzut oka możemy nie zauważyć, że są to piersi, co sprawia, że reklama pomimo eksponowania części ciała uznawanej często przez media z intymną, nie powinna mieć problemu z publikacją. Przekaz z niej płynący jest oczywisty. No dobra, ale do czego można się przyczepić? Jednym z niewielu punktów jest brak daty tego dnia walki z rakiem piersi, co wydaje się dziwnym, banalnym przeoczeniem. Poza tym reszta jest ok, to moim zdaniem przykład prostej, dosadnej reklamy społecznej, dobrze przygotowanej i przemyślanej.

Wednesday, July 16, 2014

Peruwiańska reklama Playboya, ale, uwaga, uwaga, nie czasopisma, nie perfum, tylko prezerwatyw. I to nie byle jakich, bo nawilżanych i opóźniających wytrysk. Zresztą znak nieskończoności jest raczej bardzo czytelny i przekazuje najważniejszą zaletę produktu. Idea wydaje się całkiem dobrze wyrażona, wykonanie jest poprawne - kreacje są rysunkowe, a kreska ma humorystyczny charakter. To oczywiście sprawia, że sceny seksu, jakie jakby nie było oglądamy, tracą swoją pikantność. Autorów warto pochwalić za poprawność polityczną, bowiem pokazali parę hetero i homoseksualną. Kampania nie potrzebuje hasła, wszystko jest jasne i zrozumiałe. Jedyna moja obawa jest taka, że ten styl rysunkowy, w którym podkreślone są takie aspekty cielesne jak włosy czy pot, może się komuś wydać mało atrakcyjny. Może, nie musi. Niezła reklama, może nie bardzo oryginalna, ale wyróżniająca się.

Tuesday, July 15, 2014
Reklama niemieckiej marki bielizny Blush, która real time marketing stosuje z sukcesami od dawna, działając w bardzo podobny sposób. Blush w przypadku nośnych medialnie tematów, dominujących pierwsze strony gazet i umysły mas ludzkich, wypuszcza swoje produkcje, odwołujące się do tych gorących newsów. Ton jest zazwyczaj podobny i w dużym skrócie można by go określić popularnym hasłem “make love, not war”. Co ciekawe, marka zwraca się bezpośrednio do czołowych postaci zaangażowanych w ważne z punktu widzenia świata wydarzenia. Tym razem padło na Władimira Putina, a reklama dotyczy oczywiście aneksji przez Rosję Krymu. Produkt jest pięknie wyeksponowany, modelka dodatkowo patrzy odbiorcy w oczy, do tego duże, proste i bardzo celne hasło. Trochę to humorystyczne, trochę wyzywające, ale na pewno udane. Blush jak zwykle nie zawodzi.

Reklama niemieckiej marki bielizny Blush, która real time marketing stosuje z sukcesami od dawna, działając w bardzo podobny sposób. Blush w przypadku nośnych medialnie tematów, dominujących pierwsze strony gazet i umysły mas ludzkich, wypuszcza swoje produkcje, odwołujące się do tych gorących newsów. Ton jest zazwyczaj podobny i w dużym skrócie można by go określić popularnym hasłem “make love, not war”. Co ciekawe, marka zwraca się bezpośrednio do czołowych postaci zaangażowanych w ważne z punktu widzenia świata wydarzenia. Tym razem padło na Władimira Putina, a reklama dotyczy oczywiście aneksji przez Rosję Krymu. Produkt jest pięknie wyeksponowany, modelka dodatkowo patrzy odbiorcy w oczy, do tego duże, proste i bardzo celne hasło. Trochę to humorystyczne, trochę wyzywające, ale na pewno udane. Blush jak zwykle nie zawodzi.