Friday, July 25, 2014

W kwietniu 2013 roku w RPA Playboy w wersji drukowanej pojawił się “w kioskach” po raz ostatni. Działalność kultowego czasopisma przeniosła się całkowicie do sieci. Z tej okazji powstała ta kampania billboardowa, której celem było uzasadnienie decyzji wydawnictwa i przekonanie swoich czytelników oraz potencjalnych odbiorców do internetu. A wszystko w zasadzie skupia się na znanym wszystkim internautom symbolu “play”, za pomocą którego odtwarza się filmy na takich serwisach jak YouTube. Naturalnym odruchem osób wchodzących w kontakt z taką reklamą w sieci byłoby instynktowne kliknięcie ikonki. Co z billboardami? Żeby wciągnąć nas w internetowy świat dodatkowo został dodany pasek postępu video, dzięki czemu cała reklama wygląda jak klatka z serwisu z filmami. Reklama skierowana jest głównie do mężczyzn, dlatego oglądamy skąpo ubrane modelki, a w zasadzie kluczowe z punktu widzenia działalności Playboya części ciała. Ich zadaniem jest zwrócić na siebie uwagę oraz zachęcić do odtworzenia wyimaginowanego filmu. Ma to być argument na rzecz wyższości formy wideo nad drukowanymi zdjęciami, co wydaje się być sensowne. Poza tym wygląda kusząco dla odbiorcy, choć można się przyczepić, że jest nieco seksistowskim podejściem do seksu w reklamie. No ale Playboy nigdy specjalnie poprawny politycznie nie był. Dodatkowo w centralnym punkcie każdej z kreacji został umieszczony adres www, ze sprytnym wykorzystaniem symbolu “play”. Całość ładnie się komponuje i niesie ze sobą czytelny komunikat oraz pewną obietnicę co do portalu Playboya. Moim zdaniem ciekawa kampania, bazująca na popularnej, współczesnej symbolice. I seksie oczywiście, co w połączeniu z najbardziej rozpoznawanym globalnie medium dla panów jest zrozumiałe. 

Thursday, July 24, 2014
Reklama bielizny z wyspy Reunion, marki L’Effet Pei. Bielizny czy też kostiumu kąpielowego, ciężko jest jednoznacznie stwierdzić. Dziwna to reklama, bo sporo się tu dzieje pomimo tego, że teoretycznie nie dzieje się nic. Sam pomysł, na przypięcie elementu swojego ubrania do ciała kłódką wydaje się fajny - oczywisty przekaz i oryginalne podkreślenie wartości produktu. Modelka prawdopodobnie jest typową przedstawicielką wyspy Reunion, jednak jej spojrzenie w stronę odbiorcy jest dosyć tajemnicze - ani wyzywające, ani pewne siebie, w oczach wydaje się mieć zaskoczenie. Zobrazowanie tej kłódki pozostawia sporo do życzenia, wygląda to bardzo sztucznie i nieprawdziwie. Reklama ma potencjał, ale niestety wykonanie jest takie sobie, w efekcie czego raczej nie można zaliczyć tej produkcji do udanych.

Reklama bielizny z wyspy Reunion, marki L’Effet Pei. Bielizny czy też kostiumu kąpielowego, ciężko jest jednoznacznie stwierdzić. Dziwna to reklama, bo sporo się tu dzieje pomimo tego, że teoretycznie nie dzieje się nic. Sam pomysł, na przypięcie elementu swojego ubrania do ciała kłódką wydaje się fajny - oczywisty przekaz i oryginalne podkreślenie wartości produktu. Modelka prawdopodobnie jest typową przedstawicielką wyspy Reunion, jednak jej spojrzenie w stronę odbiorcy jest dosyć tajemnicze - ani wyzywające, ani pewne siebie, w oczach wydaje się mieć zaskoczenie. Zobrazowanie tej kłódki pozostawia sporo do życzenia, wygląda to bardzo sztucznie i nieprawdziwie. Reklama ma potencjał, ale niestety wykonanie jest takie sobie, w efekcie czego raczej nie można zaliczyć tej produkcji do udanych.

Tuesday, July 22, 2014
Brazylijska reklama społeczna zachęcająca do oddawania swoich organów do transplantacji. Idea opiera się na pozostawianiu po sobie dziedzictwa. Takie sformułowanie zwykliśmy kojarzyć z naszym potomstwem, jednak do sprawy można podejść inaczej i dziedzictwem może być nasz organ, który przekażemy po śmierci komuś potrzebującemu. Autorzy w warstwie wizualnej grają właśnie na tym. Naga para, przytulona do siebie, oddająca się miłości, na której zostało namalowane serce - organ przekazywany do przeszczepu. Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze symbolika - serce jest na obu partnerach, co wskazuje na to, że współtworzą oni życie. Być może ma to zachęcić do wyrażenia zgodny na transplantację oboje małżonków? Mam nadzieję, że nie nadinterpretuję tego co widać. Druga rzeczy - pomimo pokazania aktu o seksualnym charakterze, reklama jest łagodna, wręcz pozbawiona erotyki. To prawdopodobnie zasługa ujęcia i stylizacji modeli.  Kreacja jest bardzo estetycznie przygotowana, nie ma tu w ogóle wulgarności, a z obrazu biją wręcz miłość i pozytywne emocje. Doskonały pomysł, bardzo solidnie zrealizowany.

Brazylijska reklama społeczna zachęcająca do oddawania swoich organów do transplantacji. Idea opiera się na pozostawianiu po sobie dziedzictwa. Takie sformułowanie zwykliśmy kojarzyć z naszym potomstwem, jednak do sprawy można podejść inaczej i dziedzictwem może być nasz organ, który przekażemy po śmierci komuś potrzebującemu. Autorzy w warstwie wizualnej grają właśnie na tym. Naga para, przytulona do siebie, oddająca się miłości, na której zostało namalowane serce - organ przekazywany do przeszczepu. Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze symbolika - serce jest na obu partnerach, co wskazuje na to, że współtworzą oni życie. Być może ma to zachęcić do wyrażenia zgodny na transplantację oboje małżonków? Mam nadzieję, że nie nadinterpretuję tego co widać. Druga rzeczy - pomimo pokazania aktu o seksualnym charakterze, reklama jest łagodna, wręcz pozbawiona erotyki. To prawdopodobnie zasługa ujęcia i stylizacji modeli.  Kreacja jest bardzo estetycznie przygotowana, nie ma tu w ogóle wulgarności, a z obrazu biją wręcz miłość i pozytywne emocje. Doskonały pomysł, bardzo solidnie zrealizowany.

Thursday, July 17, 2014
Hiszpańska, a w zasadzie katalońska reklama społeczna informująca o międzynarodowym dniu walki z rakiem piersi. Kluczowe do zrozumienia idei jest słowo “lucha”, które znaczy “walka” właśnie. Autorzy wyszli od niego i pokazali kobiece piersi pomalowane w wojskowe maskowanie. Jest więc to kobieta walcząca czy wręcz walczące piersi! Można interpretować to również tak, że piersi ukrywają się przed rakiem, starają się mu schować. Ciekawe jest to, że ukrywają się one również przed odbiorcą - na pierwszy rzut oka możemy nie zauważyć, że są to piersi, co sprawia, że reklama pomimo eksponowania części ciała uznawanej często przez media z intymną, nie powinna mieć problemu z publikacją. Przekaz z niej płynący jest oczywisty. No dobra, ale do czego można się przyczepić? Jednym z niewielu punktów jest brak daty tego dnia walki z rakiem piersi, co wydaje się dziwnym, banalnym przeoczeniem. Poza tym reszta jest ok, to moim zdaniem przykład prostej, dosadnej reklamy społecznej, dobrze przygotowanej i przemyślanej.

Hiszpańska, a w zasadzie katalońska reklama społeczna informująca o międzynarodowym dniu walki z rakiem piersi. Kluczowe do zrozumienia idei jest słowo “lucha”, które znaczy “walka” właśnie. Autorzy wyszli od niego i pokazali kobiece piersi pomalowane w wojskowe maskowanie. Jest więc to kobieta walcząca czy wręcz walczące piersi! Można interpretować to również tak, że piersi ukrywają się przed rakiem, starają się mu schować. Ciekawe jest to, że ukrywają się one również przed odbiorcą - na pierwszy rzut oka możemy nie zauważyć, że są to piersi, co sprawia, że reklama pomimo eksponowania części ciała uznawanej często przez media z intymną, nie powinna mieć problemu z publikacją. Przekaz z niej płynący jest oczywisty. No dobra, ale do czego można się przyczepić? Jednym z niewielu punktów jest brak daty tego dnia walki z rakiem piersi, co wydaje się dziwnym, banalnym przeoczeniem. Poza tym reszta jest ok, to moim zdaniem przykład prostej, dosadnej reklamy społecznej, dobrze przygotowanej i przemyślanej.

Wednesday, July 16, 2014

Peruwiańska reklama Playboya, ale, uwaga, uwaga, nie czasopisma, nie perfum, tylko prezerwatyw. I to nie byle jakich, bo nawilżanych i opóźniających wytrysk. Zresztą znak nieskończoności jest raczej bardzo czytelny i przekazuje najważniejszą zaletę produktu. Idea wydaje się całkiem dobrze wyrażona, wykonanie jest poprawne - kreacje są rysunkowe, a kreska ma humorystyczny charakter. To oczywiście sprawia, że sceny seksu, jakie jakby nie było oglądamy, tracą swoją pikantność. Autorów warto pochwalić za poprawność polityczną, bowiem pokazali parę hetero i homoseksualną. Kampania nie potrzebuje hasła, wszystko jest jasne i zrozumiałe. Jedyna moja obawa jest taka, że ten styl rysunkowy, w którym podkreślone są takie aspekty cielesne jak włosy czy pot, może się komuś wydać mało atrakcyjny. Może, nie musi. Niezła reklama, może nie bardzo oryginalna, ale wyróżniająca się.

Tuesday, July 15, 2014
Reklama niemieckiej marki bielizny Blush, która real time marketing stosuje z sukcesami od dawna, działając w bardzo podobny sposób. Blush w przypadku nośnych medialnie tematów, dominujących pierwsze strony gazet i umysły mas ludzkich, wypuszcza swoje produkcje, odwołujące się do tych gorących newsów. Ton jest zazwyczaj podobny i w dużym skrócie można by go określić popularnym hasłem “make love, not war”. Co ciekawe, marka zwraca się bezpośrednio do czołowych postaci zaangażowanych w ważne z punktu widzenia świata wydarzenia. Tym razem padło na Władimira Putina, a reklama dotyczy oczywiście aneksji przez Rosję Krymu. Produkt jest pięknie wyeksponowany, modelka dodatkowo patrzy odbiorcy w oczy, do tego duże, proste i bardzo celne hasło. Trochę to humorystyczne, trochę wyzywające, ale na pewno udane. Blush jak zwykle nie zawodzi.

Reklama niemieckiej marki bielizny Blush, która real time marketing stosuje z sukcesami od dawna, działając w bardzo podobny sposób. Blush w przypadku nośnych medialnie tematów, dominujących pierwsze strony gazet i umysły mas ludzkich, wypuszcza swoje produkcje, odwołujące się do tych gorących newsów. Ton jest zazwyczaj podobny i w dużym skrócie można by go określić popularnym hasłem “make love, not war”. Co ciekawe, marka zwraca się bezpośrednio do czołowych postaci zaangażowanych w ważne z punktu widzenia świata wydarzenia. Tym razem padło na Władimira Putina, a reklama dotyczy oczywiście aneksji przez Rosję Krymu. Produkt jest pięknie wyeksponowany, modelka dodatkowo patrzy odbiorcy w oczy, do tego duże, proste i bardzo celne hasło. Trochę to humorystyczne, trochę wyzywające, ale na pewno udane. Blush jak zwykle nie zawodzi.

Friday, July 11, 2014

Brytyjska reklama lodów Cornetto. Pomysł wywodzi się z Turcji, gdzie nakręcone filmy łącznie zdobyły 16 milionów wyświetleń. Wszystkie dotyczyły miłości w świecie młodych osób, były romantyczne, czasem dziwne, czasami dowcipne. Ten film jest brytyjską kontynuacją tej kampanii, jedną z pięciu produkcji, jakie pojawiły się na kanale Cornetto na YouTube. Film opowiada historię dziewczyny od podawania piłek, która związuje się z tenisistką, w dosyć zaskakujący sposób.  W całym spocie dzieje się sporo nietypowych rzeczy, samych odwołań do seksu jest niewiele, chociaż film opowiada o miłości. Film osiągnął na YouTube wynik ponad 700 tysięcy wyświetleń, jednak jestem przekonany, że to efekt kampanii wspierającej, ponieważ żadna z pozostałych produkcji nie wyszła ponad 50 tysięcy wyświetleń. Rezultaty nie są powalające. Co jest przyczyną? Moim zdaniem zwyczajnie to jest zbyt długie. Zdecydowanie za długie! Kto zdrowy na umyśle, w dzisiejszych czasach, wypuszcza film, skierowany do młodzieży, w którym akcja nie toczy się w tempie rodem z reklam Nike, tylko powoli rozwija przez 9 minut? Szanse na to, że młodzi odbiorcy wytrwają do końca są bardzo niewielkie. Nie ma w tym zbyt dużo seksu (w zasadzie prawie wcale), nie ma hoolywoodzkiej akcji, nie ma napięcia. Historia jest ładna, ale to chyba za mało. To nie jest świat dla powolnych romantyków… ;)

Wednesday, July 9, 2014

Reklama prezerwatyw Durex Real Feel, zapewniających użytkownikom wyjątkowych doznań dotykowych. Jednym z elementów kampanii była specjalna strona, na której główny film został tak opracowany, aby zachęcał użytkowników do wykorzystania swojego… palca. Dzięki takiemu zabiegowi zostajemy niejako wciągnięci do filmu, w którym akcja staje się coraz bardziej seksualna. Pomysł nie jest nowy, jakiś czas temu, kiedy urządzenia z ekranem dotykowym nie były jeszcze codziennością, wykorzystał to Skittles w świetnej kampanii. W tamtym przypadku było sporo żartu i faktycznie wrażenia były niesamowite, ponieważ wszystko działo się poprzez monitor naszego komputera - dawaliśmy się zupełnie podpuścić, więc reakcją było zaskoczenie i śmiech. Durex proponuje nam, żebyśmy dotykali ekranów smartphonów oraz tabletów, urządzeń, którymi sterujemy dotykiem. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, że palcem przytrzymujemy coś dłużej. Cały efekt jest osłabiony, to co może nas zaskoczyć, to ewentualnie bardziej pikantne fragmenty. Jak podają autorzy, cała akcja odniosła jednak niezły sukces, wzrosła ilość lików i było wielu użytkowników od samego startu. Moim zdaniem zabrakło w tym jakiejś specjalnie przygotowanej historii, która poprzez nasz palec zaprosiłaby nas do świata Durexa. Poprawna kampania, ale chyba nie do końca wykorzystuje potencjał pomysłu.

Tuesday, July 8, 2014

Brazylijska, interaktywna kampania bielizny marki Marisa. Można powiedzieć, że to nawet więcej niż sama reklama, bo jest bardzo mocno połączona ze sklepem. W dwóch tabletowych wydaniach czasopism dla mężczyzn, Playboyu (wersja na Androida) oraz VIP Magazine (wersja iPad), umieszczone zostały reklamy bielizny. Ale nie są to zwyczajne kreacje, mają w sobie coś, co całkowicie je wyróżnia! Kupując wybrany element stroju, zdejmujemy go jednocześnie z modelki prezentującej produkt, dzięki czemu możemy ją w ten sposób rozebrać do naga. Genialnie proste, idealnie dopasowane do targetu, a wszystko po to, by zwiększyć sprzedaż bielizny wśród mężczyzn, którzy według tego filmu wybierają ja bardzo rzadko jako prezent. Kilka kliknięć, nie trzeba kierować się do sklepu, z poziomu samej reklamy można dokonać zakupu. Nie znalazłem jeszcze w sieci wyników kampanii, ale myślę, że mogą być całkiem imponujące. Jest to jednocześnie ciekawy przykład prezentowania zupełnie nagich modelek w reklamie - w klasycznych jej formach sytuacja niespotykana, jednak w tym przypadku, w takich pismach, jest to uzasadnione. Być może jest to trochę seksistowskie i bez wątpienia odważne, ale zdecydowanie trafi w gust odbiorców. Ciekawe, czy któraś z marek zdecyduje się na wersję z produktami dla pań.

Znalezione u Edwina Zasady (dzięki!).

Thursday, July 3, 2014
Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Brazylii trwają, pojawiają się więc kolejne reklamy odnoszące się do nich. Tym razem produkcja z Kostaryki, która radzi sobie jak na razie w Mundialu doskonale, nie powinno więc nas dziwić, że na tej fali różne marki próbują popłynąć jak najdalej. W tym kraju bez wątpienia panuje teraz totalny szał w temacie. Durex już raz przy okazji tych mistrzostw się pokazał, tutaj jest to próba powiązania z piłką nożną żelu Durex Play. Prosta gra skojarzeń - piłka nożna to gra, zabawa, seks również można tak potraktować, zwłaszcza dzięki produktom Durex (odniesienie do samej nazwy “Play”). Żeby to podobieństwo podkreślić, połączono więc w jedno arenę piłkarskich zmagań z areną zmagań seksualnych. Nie ma żadnego hasła, nie ma nic więcej - proste skojarzenie dwóch zjawisk ze sobą. Jak na Durexa nie jest to reklama, która specjalnie powali odbiorców na kolana. Nie niesie ze sobą większego, głębszego komunikaty, wydaje się, że twórcy trochę na siłę postanowili podczepić się pod aktualnie bardzo gorący temat. Wizualnie jest ładna i zrozumiała, niemniej jednak trochę szkoda, że nie mówi czegoś więcej. Ot luźne nawiązanie do tego, co ludzi teraz najbardziej kręci w Kostaryce.

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Brazylii trwają, pojawiają się więc kolejne reklamy odnoszące się do nich. Tym razem produkcja z Kostaryki, która radzi sobie jak na razie w Mundialu doskonale, nie powinno więc nas dziwić, że na tej fali różne marki próbują popłynąć jak najdalej. W tym kraju bez wątpienia panuje teraz totalny szał w temacie. Durex już raz przy okazji tych mistrzostw się pokazał, tutaj jest to próba powiązania z piłką nożną żelu Durex Play. Prosta gra skojarzeń - piłka nożna to gra, zabawa, seks również można tak potraktować, zwłaszcza dzięki produktom Durex (odniesienie do samej nazwy “Play”). Żeby to podobieństwo podkreślić, połączono więc w jedno arenę piłkarskich zmagań z areną zmagań seksualnych. Nie ma żadnego hasła, nie ma nic więcej - proste skojarzenie dwóch zjawisk ze sobą. Jak na Durexa nie jest to reklama, która specjalnie powali odbiorców na kolana. Nie niesie ze sobą większego, głębszego komunikaty, wydaje się, że twórcy trochę na siłę postanowili podczepić się pod aktualnie bardzo gorący temat. Wizualnie jest ładna i zrozumiała, niemniej jednak trochę szkoda, że nie mówi czegoś więcej. Ot luźne nawiązanie do tego, co ludzi teraz najbardziej kręci w Kostaryce.

Wednesday, July 2, 2014

Reklama szwajcarskiego sklepu z niezależną modą Stylr.com. Z punktu widzenia seksualności jest to całkiem ciekawy film. To, co zazwyczaj jest w spotach ocenzurowane, tutaj “przechodzi”, podczas gdy produkty są zamazane. Dzięki takiemu zabiegowi autorzy kampanii budują w odbiorcach poczucie, że rzeczy są wyjątkowe, być może zbyt seksowne, żeby je pokazać, podczas gdy ciało człowieka jest czymś zwyczajnym. Trochę to też wzmocnienie hasła, które wydaje się odwoływać do hasła “food porn”. Moda staje się więc naszą obsesją, czymś, co nas pochłania i wciąga.

Hasło: Your daily dose of fashion porn. Stylr.com

Fajnie, że dobrano normalnych modeli, nie super-chude dziewczyny i pięknie zbudowanych facetów. Film trwa dwie minuty, to długo jak na reklamę, powinien więc utrzymywać widza w napięciu. Ten utrzyma zainteresowanie, bo rozbierający się ludzie dla odbiorcy są atrakcyjni, na koniec jednak brakuje jakiegoś wniosku, finału, czegoś mocnego. Mam wrażenie, że autorzy poza ideą prezentacji ubrań jako obiektu “porno” nie mieli pomysłu, co chcieliby wyrazić i powiedzieć. Reklama broni się stylem, ale niestety nie jest to spot, który ludzie będą sobie przesyłali.

Tuesday, July 1, 2014
Reklama filmowego domu produkcyjnego z Brazylii. Firma ta, używając polskiego wyrażenia, głosi, że zrobi “coś z niczego”. Jej wyróżnikiem jest świetne działanie na niskich budżetach - ciekawe podejście do biznesu, no ale najwyraźniej Lemonade jakoś sobie z tym radzi.
Hasło: Great movies. Tiny budgets. Lemonade.
Kreacja jest wizualizacją tej koncepcji, opartą na przedstawieniu sceny z jednej z produkcji. Widzimy to, co widzi oko kamery oraz nieco szerszy kadr, który zdradza nam, jak technicznie jest osiągnięty finalny efekt. Scena to tanieć dziewczyny przed klientem na rurze. Twórcy na szczęście nie poszli w eksponowanie nagości, jest jej akurat tyle ile trzeba, odbiorca musi w końcu dostrzec nie tylko skąpo odzianą kobietę, ale i całą masę szczegółów związanych z kręceniem sceny. Reklama jest dobrze przygotowana i całkiem zabawna. Zastanawiam się tylko, czy na pewno w odpowiednim świetle stawia to firmę produkcyjna? Czy potencjalny klient nie pomyśli “no, skoro tak mają robić dla mnie film, to ja dziękuję”? Efektów tej kampanii pewnie niestety nie poznamy. Tak czy siak, wyszła z tego ciekawa reklama.

Reklama filmowego domu produkcyjnego z Brazylii. Firma ta, używając polskiego wyrażenia, głosi, że zrobi “coś z niczego”. Jej wyróżnikiem jest świetne działanie na niskich budżetach - ciekawe podejście do biznesu, no ale najwyraźniej Lemonade jakoś sobie z tym radzi.

Hasło: Great movies. Tiny budgets. Lemonade.

Kreacja jest wizualizacją tej koncepcji, opartą na przedstawieniu sceny z jednej z produkcji. Widzimy to, co widzi oko kamery oraz nieco szerszy kadr, który zdradza nam, jak technicznie jest osiągnięty finalny efekt. Scena to tanieć dziewczyny przed klientem na rurze. Twórcy na szczęście nie poszli w eksponowanie nagości, jest jej akurat tyle ile trzeba, odbiorca musi w końcu dostrzec nie tylko skąpo odzianą kobietę, ale i całą masę szczegółów związanych z kręceniem sceny. Reklama jest dobrze przygotowana i całkiem zabawna. Zastanawiam się tylko, czy na pewno w odpowiednim świetle stawia to firmę produkcyjna? Czy potencjalny klient nie pomyśli “no, skoro tak mają robić dla mnie film, to ja dziękuję”? Efektów tej kampanii pewnie niestety nie poznamy. Tak czy siak, wyszła z tego ciekawa reklama.

Friday, June 27, 2014

Malezyjska reklama szkoły Aikido. Prosta, dosadna, podkreślająca największy wyróżnik tej sztuki walki - wykorzystanie energii przeciwnika przeciwko niemu. Insight pokazuje to poprzez zamianę ról - kobieta z delikatnej, ubranej w skąpy strój, przeistacza się w swojego prześladowcę, grubawego, obleśnego faceta. Trochę autorzy idą w stereotyp, pokazując panie w kusych szortach i krótkich spódniczkach, a złe charaktery w klasycznych, długich prochowcach. Przy tej kampanii wydaje się to jednak uzasadnione, dzięki temu wizualnie reklama jest od razu zrozumiała. Hasło to z jednej strony najmocniejsza strona Aikido, z drugiej wyjaśnienie co oglądamy na kreacji. Nie ma chyba co specjalnie opisywać dalej tej reklamy - jest po prostu udana.

Wednesday, June 25, 2014

Trwa Mundial w Brazylii, w końcu pojawiła się reklama odnosząca się do seksu i nawiązująca do tego wielkiego, sportowego wydarzenia, na które czekają prawie wszyscy fani piłki kopanej na świecie. Durex postanowił poruszyć w swoim spocie temat.. udawania. Symulowanie jest sporym problemem w dwóch aspektach życia człowieka - sferze seksualnej oraz w sporcie. Piłka nożna niestety wiedzie prym pod tym względem. Obrazek zwijającego się w bólu piłkarza, którego przeciwnik nawet nie dotknął, stał się w dzisiejszych czasach bardzo powszechny. W krótkim filmiku obejrzymy więc przerażające sceny z boiska, w których biorą udział nie tylko panowie, ale i panie. Durex dorzuca do całej akcji hashtaga #dontfakeit, który w połączeniu z logiem na koniec wyjaśnia tak naprawdę, o co chodzi w tym filmie. Warto zwrócić uwagę, że reklama dotyczy seksu, jednak w sferze wizualnej nie ma żadnego do niego odniesienia. Pomysł ciekawy, odwołanie się do aktualnych wydarzeń jak najbardziej słuszne. To co jednak trochę przeszkadza w spocie, to jego realizacja - co by nie mówić, wygląda to bardzo amatorsko. I to moim zdaniem sprawi, że film nie osiągnie milionów wyświetleń, ludzie niezbyt chętnie dzielą się czymś, co nie jest dopracowane. Szkoda, bo potencjał zdaje się był spory, aby wygrać reklamowy Mundial w tym roku.

Przesłał: Andrzej Ziembicki (dzięki!)

Tuesday, June 24, 2014

Indonezyjska reklama kremu do ciała lub olejku do opalania. Spot aż kipi od seksu - ujęcia, zbliżenia, gesty, jest tego dużo. Czy nie za dużo? Przekaz byłby zrozumiały, gdyby obraz nie był tak dosadny. Twórcy dostarczają odbiorcy potężnej dawki cielesności i erotyki. Trochę pachnie wszystko tanim chwytem, łowieniem na seksualność, jednak reklama ma specyficzny klimat, który jest całkiem oryginalny. Pytanie tylko, czy to zamierzony efekt, czy przypadek? Sam pomysł nie jest specjalnie nowy. Coś jednak jest w tym spocie, co go wyróżnia, być może to atmosfera i stylistyka. Dalej jednak nie jestem pewien, czy to celowe działanie autorów. Boję się jednak, że niekoniecznie, przypadkowo wyszło coś… nietypowego. Przynajmniej nie w każdym aspekcie. Reklama, o której raczej szybko zapomni każdy, kto ją obejrzał.