Wednesday, September 17, 2014

Durex od kilku lat bawi się w różnego rodzaju eksperymenty i badania, które poświęcone są ludzkiej seksualności. Często wynikiem tych działań jest spot reklamowy, promujący markę jako tę najbardziej postępową w poznawaniu naszych seksualnych zachowań i granic. Ten spot to podobny zabieg ze strony największego na świecie producenta prezerwatyw. Durex stworzył fikcyjny produkt, który tak naprawdę nigdy nie ujrzał światła dziennego - Fundawear. Ta kampania po prostu udaje badania, ale Fundawear nie pojawił się na rynku. Czym jest Fundawear? To bielizna, za pomocą której można dotykać się przez internet. A w zasadzie przez specjalna aplikację mobilną. Pary na odległość mogą dzięki temu nie tylko oddawać się wielogodzinnym rozmowom przez Skype’a, ale również troszkę pobaraszkować. Spot pokazuje działanie pomysłu Durexa, aktorzy świetnie odgrywają działanie połączonej z siecią bielizny. Reklama dotyczy seksu, ale jest to innowacyjny pomysł, który został tak przedstawiony, że nie ma tu nagości czy lubieżności. Trzeba przyznać, że całość wygląda bardzo autentycznie, dzięki czemu spot na samym YT zebrał ponad 7 milionów obejrzeń, co jest naprawdę niezłym wynikiem. Ta kampania zdobyła srebrnego lwa na festiwalu w Cannes w kategorii PR. Nagroda nie dziwi, bo ta prawdziwie wyglądające i zaskakujące reklamy pojawiają się niezbyt często.

Tuesday, September 16, 2014

Reklama Lynxa, czyli Axe w Wielkiej Brytanii. Tym razem promowanym produktem jest pobudzający żel pod prysznic. Skoro ma nas obudzić, to z jakiegoś powodu. I tu pojawia się koncept reklamy. Lynx postanowił pokazać kilka zabawnych historyjek, w których udział bierze przedstawiciel grupy docelowej i seksowna blondynka, brytyjska celebrytka. Nasz młodzieniaszek oczywiście zalicza śmieszne, ale dramatyczne dla swojej sytuacji wpadki, wynikające z braku obudzenia. Seks pojawia się wielokrotnie, jest obiektem żartów, jest też w podtekście. Cały spot to jednak krótkie skecze, w których humor jest najważniejszy, dlatego seks nie razi, pomaga w odbiorze sytuacji. I uzasadnia przed grupą docelową użycie produktu - w kontakcie z tak niesamowitą blondynką młodzian musi być cały czas czujny, bo jak widać pułapki czyhają na każdym kroku. Scenki są faktycznie zabawne, krótkie i szybkie, co powinno utrzymać uwagę oglądającego do samego końca. Nie jest to nic wybitnego, ale Lynx/Axe jak zwykle nie zawodzą!

Thursday, September 11, 2014

Spot promujący nowy zapach od Bulgari. Czysta erotyka, w wydaniu bardzo delikatnym, subtelnym. Jeśli istnieje coś takiego, można by nazwać to “soft erotyką”. 30 sekund cielesności, nagości i jasności. Tonacja kolorystyczna jest bardzo jednolita, trochę blond, trochę perłowa, miejscami złota. Oglądamy blond modelkę, spowitą łagodnym światłem, nagą, w zalotny sposób spoglądająca na nas, kuszącą odbiorcę. W zbliżeniach, ze spokojną muzyką w tle. Nic jednak nie zobaczymy - reklama jest tak przygotowana, że nie pojawia się w żadnym momencie fragment ciała budzący jakiekolwiek kontrowersje. Dziewczyna tylko kręci głową, muska się rękoma, przygląda nam. Detale budują elegancję - biżuteria ze złota, ale w niewielkiej ilości, do tego sam flakon perfum w końcowej scenie. Brak hasła, tylko nazwa produktu. Spot jest świetnie przygotowany, bardzo zmysłowy. Całość jest podszyta erotyką, ale jednocześnie bardzo elegancka, pasująca do marki premium, jaką jest Bulgari. To jeden z najpopularniejszych spotów ze świata mody w 2013 roku, do dziś na samym YouTubie zebrał ponad 10 milionów wyświetleń. Prostota i gracja, nawet w dzisiejszych czasach pełnych wizualnych fajerwerków, bronią się skutecznie.

Wednesday, September 10, 2014

Reklama to czy już teledysk? Ciężko jednoznacznie to stwierdzić, można więc “dyplomatycznie” napisać, że to film promujący kolekcję letnią marki H&M. Główne gwiazdy są trzy. Pierwszą, najbardziej widoczną i błyszczącą, jest bez wątpienia Beyoncé, megagwiazda muzyki pop, jedna z najpopularniejszych kobiet na świecie. Drugą gwiazdą jest kolekcja H&M, którą podczas półtorej minuty filmu zobaczymy bardzo dużo, z różnych stron. Trzecią gwiazdą jest… cielesność i seksapil. Zbliżenia, ujęcia w zwolnionym tempie, ujęcia z każdej strony. Kobiece ciało jest w tym klipie eksponowane, podkreślane są krągłości i subtelności, choć oczywiście nie ma nagości. Kolekcja jest letnia, więc wszystko jest jak najbardziej uzasadnione. Film zebrał ponad 2 miliony wyświetleń na samym YouTube, pomimo tego, że tak naprawdę nie ma w nim żadnej fabuły, nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Ot klasyczny teledysk. Siła przyciągania Beyoncé jest jednak spora, marka doskonale sobie z tego zdaje sprawę. Czy H&M opłaciło się wydać bez wątpienia spore pieniądze na zatrudnienie takiej gwiazdy? Na to pytanie niestety nie znam odpowiedzi. Na pewno poza sprzedażą prezentowanej kolekcji spore znaczenie miał też wpływ spotu-teledysku na postrzeganie tej marki. Ta reklama jednak do historii raczej nie przejdzie, niestety nie zaskakuje odbiorcy, nie wyróżnia się. Być może po prostu nie musi.

Tuesday, September 9, 2014
Louann von Brochwitz jest światowej sławy kontorsjonistką (trudne słowo), czyli mówiąc językiem potocznym, człowiekiem-gumą. Pracuje jako modelka, ale sztuka, którą uprawia jest blisko związana m.in. z cyrkiem, gdzie przez lata wyjątkowo “elastyczni” ludzie występowali na scenie. A cyrk, jak wiadomo, to również miejsce, w którym pojawiają się zwierzęta. I niestety bardzo często są źle traktowane, trzymane w ciasnych klatkach, katowane przez treserów. PETA postanowiła w swojej kampanii połączyć kilka światów - z jednej strony jest więc popularna modelka, tym razem wyginająca się w ciasnej klatce. Jest do tego seksownie ubrana, co nawiązuje do popularnej na całym świecie kampanii “I would rather go naked then wear a fur.” Z drugiej strony odwołanie się do cyrku i jego tradycji. Reklama podkreśla, że zwierzęta nie chcą być naszymi niewolnikami i cyrk nie jest miejscem, w którym się dobrze bawią. Mocny, jasny przekaz, wsparty rzucającym się w oczy obrazem kobiety w klatce. PETA jak zwykle z pomysłem promuje swoją działalność i nawołuje do walki o prawa zwierząt.

Louann von Brochwitz jest światowej sławy kontorsjonistką (trudne słowo), czyli mówiąc językiem potocznym, człowiekiem-gumą. Pracuje jako modelka, ale sztuka, którą uprawia jest blisko związana m.in. z cyrkiem, gdzie przez lata wyjątkowo “elastyczni” ludzie występowali na scenie. A cyrk, jak wiadomo, to również miejsce, w którym pojawiają się zwierzęta. I niestety bardzo często są źle traktowane, trzymane w ciasnych klatkach, katowane przez treserów. PETA postanowiła w swojej kampanii połączyć kilka światów - z jednej strony jest więc popularna modelka, tym razem wyginająca się w ciasnej klatce. Jest do tego seksownie ubrana, co nawiązuje do popularnej na całym świecie kampanii “I would rather go naked then wear a fur.” Z drugiej strony odwołanie się do cyrku i jego tradycji. Reklama podkreśla, że zwierzęta nie chcą być naszymi niewolnikami i cyrk nie jest miejscem, w którym się dobrze bawią. Mocny, jasny przekaz, wsparty rzucającym się w oczy obrazem kobiety w klatce. PETA jak zwykle z pomysłem promuje swoją działalność i nawołuje do walki o prawa zwierząt.

Thursday, September 4, 2014

Rozebrany do pasa, przystojny ratownik, słodki szczeniaczek, pyszny drink i wiele słodkich słów. Wszystko delikatnie podszyte seksem i… ironią, żartem. Tak wygląda reklama tequili Sauza z 2013 roku, której głównym hasłem jest “Make it easy with a lifeguard." Przesada, która z jednej strony będzie bawić, z drugiej strony jednak promuje konkretny produkt i markę. Poza tym jakby nie było przez ponad minutę i 30 sekund  panie mogą oglądać przystojniaka z romantycznym głosem. Spot jest dobrze zrealizowany, żarty może niezbyt wyszukane, ale śmieszą, całość do tequili pasuje. Wszystko pięknie, jest tylko jedno "ale" - to już było, nie raz, nie dwa, ale wiele razy. Taki schemat pojawiał się chociażby w jednej z najpopularniejszych kampanii ostatnich lat, czyli hicie Old Spice z facetem na koniu. Pewnie, różni panowie, różne żarty, ale klimat bardzo podobny. I nie wiem, czy nie jest to nudne. Ten spot zebrał na YouTube ponad 2 miliony wyświetleń, co może wskazywać, że widzowie nie mają dość takich produkcji, a krytyka ze strony branży reklamowej nie jest uzasadniona. W końcu świat jest duży, nie każda pani widziała faceta na koniu, a nawet jeśli, nie znaczy to, że nie może obejrzeć ratownika…

Wednesday, September 3, 2014

Wspólna kampania marki Beats, produkującej sprzęt muzyczny oraz sklepu Radio Shack, oparta na jednym z największych hitów muzycznych ostatnich lat. Spot w zasadzie jest sceną z teledysku, tyle, że występującym w nim modelkom dano produkt i dorzucono hashtag. Poza tym nie ma w tym nic nowego, odkrywczego, ciekawego. Obie marki postanowiły “popłynąć” na popularności piosenki i samego teledysku, którego sławę zbudowano w dużej mierze na skąpo ubranych modelkach. Można powiedzieć, ze reklama przejęła w ten sposób “seksualny bagaż” z przeboju “Blurred Lines”. Czy była skuteczna? Wyników sprzedaży nie znam, ale wygląda na to, że nie trzeba było się silić na oryginalność, skoro ten trzydziestosekundowy spot obejrzany został prawie 4 miliony razy. Sex sells, jak to mówią.

Tuesday, September 2, 2014

Najnowsza francuska reklama perfum Black Opium marki Yves Saint Laurent. Od razu napiszę, że spot mi się podoba ze względu na historię w nim zawartą i klimat, jaki został zbudowany w tym jednominutowym filmie. Co więcej, udało się nawet zagrać samą nazwą produktu. Opium to substancja narkotyczna, a główna bohaterka spotu, tajemnicza i ciemna niczym flakon perfum, wydaje się od początku być na głodzie. Widz zostaje jednak wpuszczony w maliny - mamy wrażenie, że dziewczyna desperacko szuka swojego kochanka, który uciekł z jej łóżka, okazuje się jednak, że chodziło o produkt. Seks tylko na pozór jest tym, czego szuka w tej reklamie kobieta, jej prawdziwym pragnieniem jest zapach. Seksualność ma jednak znaczenie w budowaniu emocji w reklamie, autorzy wykorzystali ją w bardzo subtelny sposób, jest gdzieś w podtekście, jako coś niedopowiedzianego. Spot nie jest może rewolucyjny, nie zaskakuje i nie trzyma w napięciu, ale obraz, dźwięk, emocje i co najważniejsze, marka oraz produkt - wszystko ze sobą współgra. Reklama jest dzięki temu przyjemna w odbiorze.

Thursday, August 28, 2014

Polska kampania promująca erotyczny festiwal filmowy odbywający się w maju w Kinie Praha na warszawskiej Pradze. Idea jest moim zdaniem bardzo sprytna. Temat nie jest łatwy, bo od razu narzuca seksualne zabarwienie całej kampanii. Łatwo w takim przypadku przesadzić, zrobić coś odrzucającego, zbyt odważnego, coś, co spotka się z głosami krytyki różnych środowisk. Autorzy tej koncepcji znaleźli chyba sposób na to, żeby połączyć świat tradycyjnej kinematografii, znanej szerokiemu odbiorcy i erotyki. Można powiedzieć, że z nieco innej strony spojrzeli na kultowych bohaterów czy najbardziej rozpoznawalne sceny filmowe. Kiedy patrzymy na te cienie same w sobie, nie ma w nich w zasadzie nic seksualnego. Jednak w połączeniu z nazwą festiwalu odbiorca od razu będzie inaczej myślał i sam dostrzeże pewne subtelne (lub nie) podteksty. Czyste, schludne kreacje nie pozwalają nam odbiec od tematu kampanii, przekaz staje się zrozumiały w mgnieniu oka. Czy takie podejście do festiwalu kina erotycznego sprawi, że kampania zdobędzie odpowiedni zasięg? Kontrowersja być może była by bardziej viralowa, jednak te reklamy są stylowe i pasują do kina, które stara się od lat budować swój kulturalny, nieco alternatywny wizerunek. Ładna kampania, przemyślana i dobrze zrealizowana. Mam nadzieję, że okazała się skuteczna.

Wednesday, August 27, 2014

Japońska reklama golarek do ciała marki Panasonic. Na plakatach zostały umieszczone taśmy do depilacji. Kiedy ktoś spróbuje je odkleić, okaże się, że są one wydrukowane. Jak tłumaczą twórcy tej kampanii, ma to spełniać naturalną ludzką skłonność do odkrywania tego, co jest ukryte. Patrząc z perspektywy seksualnej, odbiorcy reklamy mogą chcieć najzwyczajniej w świecie obejrzeć atrakcyjnych modeli i przekonać się, czy pod taśmami kryje się jakiś element garderoby, czy też może nie ma nic. Autorzy twierdzą, że taka reklama w ten sposób pokazuje zalety produktu. Pomysł jest ciekawy, ale czy przekaz z niego płynący jest klarowny, to już wątpliwe. Jak na japońskie podejście do marketingu i tak jest jednak łagodnie i delikatnie. I zwyczajnie. ;)

Tuesday, August 26, 2014

Najnowsza kampania polskiej marki odzieżowej House, promująca kolekcję jesień-zima 2014. Marka zdecydowanie stara się pójść “w świat”, akcja rozgrywa się w Nowym Jorku i łączy w sobie muzykę, miejski klimat oraz oczywiście ubrania. Zresztą najlepiej kampanię opisuje hasło, jakie ją promuje.

Hasło: Every sound makes music. Czyli: Każdy dźwięk tworzy muzykę.

Nie chcę tu oceniać tego, jak kampania jest zrealizowana, jaki przekaz ze sobą niesie, czy odbiorcy to odpowiednio odczytają. To każdy, kto zetknie się z akcją House może sam ocenić i wydać swój werdykt. Moim skromnym zdaniem jest nieźle, choć jest się do czego przyczepić, na tym jednak poprzestanę. Z perspektywy seksu w reklamie warta uwagi jest część głównego filmu dotycząca dźwięków miłości, która została zatytułowana “lovesong”. Ten fragment jest całkiem, całkiem odważny, zwłaszcza jak na polską markę starającą się dotrzeć do szerokiej wiekowo grupy nastolatków. W spocie pojawia się nawet naga pierś głównej bohaterki. Artystyczny klimat całej kampanii powinien jednak zadziałać “łagodząco”, a i współczesna młodzież raczej nie poczuje się speszona. Zabieg bez wątpienia jest celowy, seksualizacja marki skierowanej do nastolatków podkręca sprzedaż, takie mamy już czasy.

Via: Marketing przy Kawie

Friday, August 22, 2014

Ile kosztowałaby reklama, w której Paris Hilton w skąpym stroju kąpielowym myje pick-upa, oblewając się wodą i taplając w pianie? Majątek. Obstawiam, że z tego powodu w tej reklamie Hardee’s Paris pojawia się na sam koniec, owszem, w stroju kąpielowym, ale przybija tylko piątkę z dziewczyną, która musiała wykonać “brudną” robotę. Takie pojawienie się rozkapryszonej gwiazdy na pewno było tańsze. Marka Hardee’s przyzwyczaiła już swoich odbiorców do takiego podejścia do seksu w swoich reklamach. W tym spocie poza stereotypową, seksowną, rozebraną bohaterką płci pięknej wszystko inne też jest stereotypowe. Brudny samochód, otoczenie w stylu teksańskim, żart “you missed a spot”. Nic nie zaskakuje i być może jest to przemyślana, konsekwentna strategia budowania swojego wizerunku. Który Amerykanin płci brzydkiej, do którego zapewne skierowana jest ta produkcja, oderwie wzrok od obrazu przy takich scenach? Hardee’s najwyraźniej wie, co dobrze działa i bez skrupułów to wykorzystuje. Tę reklamę można podsumować popularnym w sieci wyrażeniem “food porn”.

Wednesday, August 20, 2014

Na pierwszy rzut Puma w swoim najnowszym spocie #ForeverFaster prezentuje bardzo stereotypowe podejście do seksu w reklamie. Gwiazdy sportu w jacuzzi, otoczone wianuszkiem zgrabnych dziewczyn, testosteron, walka i nagroda. Klasyka gatunku. Jednocześnie jednak spot jest pełen poczucia humoru, nie ma w nim nadęcia, za to jest pełne równouprawnienie, co choć trochę odróżnia go od konkurencji. Gdyby tak obejrzeć tę reklamę bez dźwięku, można by odnieść wrażenie, że to kolejna typowa “męska” reklama. Okazuje się, że Puma postanowiła pokazać też panie, które odnoszą sukcesy na sportowych arenach. I posadziła obok nich w jacuzzi przystojnych panów do towarzystwa. Zarzut seksizmu musi więc być przynajmniej częściowo oddalony, chociaż dalej jakby nie było reklama jest zrobiona z bardzo męskiej perspektywy. Jednak to humor w tym spocie ma decydujące znaczenie dla jego odbioru. Z jednej strony padają mocne słowa, silnie nacechowane emocjonalnie. Z drugiej strony pojawiają się żarty, jak mina Usaina Bolta czy pędzący na koniec piesek. I wszystko zostaje rozładowane z napięcia, przez co nie jest to kolejna reklama Nike’a czy Adidasa, bazująca na podobnym schemacie, budująca sportowca jako gladiatora. Co trafi do odbiorców bardziej, kolejna “mocna”, emocjonalna reklama czy żarty i dystans do samego siebie? Puma chyba postanowiła te dwa style połączyć i moim zdaniem wyszło z tego coś całkiem udanego.

Tuesday, August 19, 2014

Najnowszy film od Agent Provocateur, znanego na całym świecie producenta bielizny. Znanego w dużej mierze właśnie ze swoich niesamowitych kampanii, które są już bardziej krótkometrażowymi filmami niż reklamami. Tym razem reżyserem i jedną z głównych bohaterek jest Penelope Cruz. Film to historia faceta, który wyczerpany czołga się przez pustynię i spotyka niezwykłe “zjawisko” - grupę seksownych modelek ubranych jedynie w skąpą bieliznę Agent Provocateur. Prawie trzy minuty filmu to nieco surrealistyczny taniec dziewczyn, a więc bardzo atrakcyjna prezentacja produktu. Na koniec jednak cudowne kobiety znikają i biedak sam nie wie, czy to co widział działo się naprawdę. Sama historia jest tu jednak raczej tłem do obrazu, do wijących się modelek. To bielizna jest tu najważniejsza i dominuje w całej produkcji. Bez historii jednak to nie byłoby to samo, widz mógłby nie wytrwać do końca. Seksu jest sporo, ale w końcu to reklama bielizny o wyjątkowo prowokacyjnym charakterze, a dodanie historii do całości łagodzi sceny przepełnione cielesnością. Film nie jest może zaskakujący i powalający, ale bardzo dobrze wykonany. No i nazwisko Cruz bez wątpienia robi swoje, dodaje wszystkiemu smaczku. Ciekawe kto będzie kolejny. Może Almodovar?

Via: Zuzanna Kępka-Mariańska (dzięki!)

Tuesday, August 12, 2014

Reklama smartfonów Lenovo, które jak widać doskonale nadają się do robienia selfie. Obejrzałem ten spot kilka razy i dopiero za 2 czy 3 razem zauważyłem, że pojawiają się w jego trakcie znaki zodiaku i teksty wyjęte z horoskopu, które mają nawiązywać do robienia selfie. Poza tym oglądamy kilka scenek, które w zamyśle twórców spotu miały być zabawne. Reklama pochodzi z innego kręgu kulturowego, ciężko jest więc ją ocenić, moim zdaniem jednak zbyt śmieszna nie jest. Nawiązanie do seksualności pojawia się w scenie, w której atrakcyjną bohaterkę na ulicy zaczepia ekshibicjonista obnażający się przed nią, ubrany w stereotypowy, długi płaszcz. Ta, zamiast uciec czy krzyczeć, wyciąga produkt i robi sobie z nim zdjęcie. Oczywiście wszystko jest tak pokazane, żeby nie było żadnej kontrowersji. Podsumuję tę produkcję dyplomatycznie. To azjatycka reklama, nie do nas skierowana, więc nie do końca ją rozumiemy, ale moim zdaniem do tych wybitnych raczej jej zaliczyć nie można.